
Dar przejrzał zalecenia kontroli i napraw dla autobusu i odkrył, że hamulce były regulowane systematycznie co 2400 kilometrów, a cały pojazd poddawano comiesięcznym przeglądom. Ostatnia kontrola odbyła się zaledwie dwa dni przed wypadkiem. Chociaż mechanik stwierdził, że hamulce są nieznacznie rozregulowane i wymagają konserwacji, Darwin nie znalazł dowodów, że ktoś się tym zajął, a testy Rady Bezpieczeństwa potwierdziły nie najlepszy ich stan. Dalsze śledztwo wykazało, że ostatnio okręg zmienił formularze przeglądu dla autobusów miejskich z kalifornijskiego kodeksu przepisów stanowej policji drogowej na rzecz formularzy przystosowanych dla przedsiębiorstw (1040-008 Rev. 5/91). W wypełnionym formularzu znajdowała się parafka głównego mechanika, który dokonał inspekcji stanu pojazdu. Tyle że nowe formularze dopuszczały pewien procent niedokładności, gdyż zalecenia dalszych napraw i kontroli wpisywano ręcznie na ich odwrocie. Najwyraźniej pięciu mechaników podległych głównemu (zgodnie z wytycznymi dla okręgów szkolnych i pojazdów przemysłowych, jeden mechanik przypadał na osiemnaście autobusów) przeoczyło odręczne wpisy.
– No cóż, mamy więc przyczynę – zauważył dyrektor okręgu szkolnego Desert Springs.
– Nie całkiem – odparł Minor.
Trzy tygodnie po kraksie postanowił dokonać jej praktycznej rekonstrukcji. Identyczny model szkolnego autobusu TC-2000 z roku 1989 obciążono 2300 kilogramami worków z piaskiem, które miały symulować ciężar uczniów, nauczycieli i ich bagaży.
