DWA

Światłowiec „Gnostyczne Wniebowstąpienie”, przestrzeń międzygwiezdna, 2615

Grelier, naczelny medyk, kroczył okrężnym, zielono oświetlonym korytarzem fabryki ciał.

Nucił i pogwizdywał, szczęśliwy w swym żywiole, szczęśliwy w otoczeniu brzęczących maszyn i na wpół uformowanych ludzi. Z dreszczykiem myślał o tym, że statek zbliża się do układu słonecznego. Wiele spraw od tego zależy! Dotyczą wprawdzie nie bezpośrednio Greliera, ale Quaiche’a, jego rywala o względy królowej. Grelier zastanawiał się, jak królowa potraktuje kolejną porażkę Quaiche’a. O ile ją znał, nie przyjmie tego dobrze.

Uśmiechnął się. To dziwne, ale ten układ, od którego tak wiele zależało, nie miał nazwy. Nigdy nie było powodu, by sobie zawracać głowę tą odległą gwiazdą z grupą nieciekawych planet. W astronawigacyjnej bazie danych „Gnostycznego” — i prawie wszystkich innych statków — z pewnością istniał odpowiedni rekord wraz z krótką notatką na temat słońca i planet, prawdopodobnych zagrożeń w układzie i tak dalej. Ale tych baz danych nie przeznaczono dla ludzkich oczu; były przeglądane i aktualizowane przez maszyny, które wykonywały zadania pokładowe uważane za zbyt nudne lub zbyt trudne dla człowieka. Rekord to tylko ciąg binarny, kilka tysięcy zer i jedynek. O tym, jak nieistotnego dotyczył układu, świadczy fakt, że informacji o nim zasięgano trzy razy podczas całego życia „Gnostycznego Wniebowstąpienia”. Aktualizowano ją jeden raz.

Grelier to wiedział, bo sprawdził z ciekawości.

Teraz jednak, może po raz pierwszy w historii, układ był obiektem poważniejszego zainteresowania. Nadal nie miał nazwy, ale teraz brak nazwy stał się kłopotliwy, a królowa Jasmina mówiła nieco poirytowanym głosem, gdy musiała używać określeń „ten układ przed nami” lub „układ, do którego zmierzamy”. Grelier wiedział jednak, że królowa nie raczy nadać układowi nazwy, póki się nie przekona, że miejsce jest tego warte. A jego wartość leżała całkowicie w gestii Quaiche’a, słabnącego faworyta królowej.



12 из 752