Teraz bardzo się cieszył, że tego nie zrobił. Musiał tylko czekać na właściwy moment. Niech Quaiche sam sobie wykopie grób, wzbudzając nadzieje, których nie jest w stanie spełnić. To smutne — może nie dla Greliera, lecz dla Quaiche’a — że Jasmina przyjmowała obietnice dosłownie. Jeśli Grelier potrafi odczytać jej nastroje, to biedny stary Quaiche zostanie potraktowany tak, jak się palantowi należy.

Przystanął przy dorosłym mężczyźnie, który podczas poprzedniej inspekcji wykazywał pewne nienormalne cechy rozwoju. Wtedy Grelier zmodyfikował parametry zbiornika, ale okazało się to nieskuteczne. Dla niespecjalisty ciało wyglądało normalnie, ale brakowało mu idealnej symetrii, tak pożądanej przez Jasminę. Chirurg pokręcił głową i położył dłoń na jednym z polerowanych brązowych zaworów. To zawsze trudna decyzja. Ciało nie spełniało zwykłych standardów fabryki, ale też nie było łataniną. Czy czas skłonić Jasminę do zaakceptowania niższej jakości? Przecież sama naciskała, by dążyć do perfekcji.

Nie, postanowił Grelier. Nauczył się czegoś z tych nieczystych zagrań Quaiche’a: należy trzymać własne standardy. Jasmina ob — ruga go za przerwanie życia, ale w dłuższej perspektywie uszanuje jego opinię, jego spokojne oddanie doskonałości.

Przekręcił brązowe koło, zamykając dopływ solanki. Uklęknął i wcisnął większość zaworów składników odżywczych.

— Przykro mi — zwrócił się do gładkiej, pozbawionej wyrazu twarzy za szybą — ale nie dałeś rady.

Ostatni raz spojrzał na ciało. Za kilka godzin proces rozkładu komórkowego stanie się oczywisty, wręcz karykaturalny. Ciało zostanie rozmontowane, tworzące go związki chemiczne — zrecyklowane i ponownie użyte w innym miejscu fabryki.



14 из 752