
W bagażu zostało już niewiele miejsca. Był cięższy, niż przypuszczała. Patrzyła na smętny zbiór przedmiotów rozłożonych na łóżku. Do torby mógł się zmieścić najwyżej jeden z nich. Co wziąć?
Zdarta ze ściany sypialni mapa Heli, z zaznaczonym wyblakłym czerwonym tuszem krętym szlakiem Drogi wokół równika. Nie była to mapa bardzo dokładna, ale Rashmika nie miała lepszej w swoim kompnotesie. Czy to w ogóle ma znaczenie? Nie dotrze do Drogi bez pomocy innych osób, i gdyby one nie znały kierunku, mapa i tak by im niewiele pomogła.
Odłożyła ją na bok.
Gruby granatowy kajet o krawędziach zabezpieczonych złotym metalem. Zawierał ręczne notatki na temat czmychaczy, zbierane pracowicie w ciągu ostatnich ośmiu lat. Zaczęła go zapełniać, gdy miała dziewięć lat i — co idealnie pasowało do profilu osoby przedwcześnie rozwiniętej — postanowiła, że zostanie uczoną, specjalistką od czmychaczy. Oczywiście wyśmiano ją z delikatną wyrozumiałością, ale w niej zwiększyło to tylko determinację, by trzymać się obranej drogi.
Wiedziała, że nie może tracić czasu, nie potrafiła się jednak oprzeć i przekartkowała zeszyt. W ciszy ostro brzmiał szorstki szelest kartek. Gdy go niekiedy na świeżo oglądała, jakby oczami obcej osoby, wydawał jej się samym pięknem. Na pierwszych stronach pismo było duże, staranne, dziecinne. Rashmika używała kolorowych atramentów i sumiennie podkreślała ważniejsze rzeczy. Niektóre atramenty wyblakły lub zamazały się, na stronicach były plamy, ale to wrażenie uszkodzonego antyku tylko przydawało średniowiecznego czaru temu obiektowi.
