– Oczywiście powiedziała pani o tym policji.

Raz jeszcze się zawahała.

– Początkowo nie. Pomyślałam, że chciał zniknąć na jakiś czas, i wróci do domu, gdy będzie na to gotowy. Nie chciałam wprawiać go w zakłopotanie. To Crystal rozpętała cały ten cyrk z mediami w roli głównej.

Najeżyłam się.

– Pani były mąż jest znanym lekarzem, dobrze znanym i szanowanym w społeczności medycznej. Jego zniknięcie musiało zwrócić uwagę mediów. Skoro doszła pani do wniosku, że chciał zrobić sobie krótki urlop, dlaczego nikomu pani o tym nie powiedziała?

– Czułam, że ma prawo do odrobiny prywatności – odparła, a na jej policzki wypłynął delikatny rumieniec.

– A co z pieniędzmi i czasem poświęconym na drobiazgowe śledztwo? Nie pomyślała pani o tym?

– Oczywiście. Dlatego zdecydowałam się porozmawiać z policją – odparła. – Po sześciu tygodniach zaczęłam się martwić. Czekałam na telefon lub wiadomość, na jakąś wskazówkę, że jest bezpieczny, gdziekolwiek by się znajdował. Teraz, gdy upłynęło dziewięć tygodni, doszłam do wniosku, że czas wziąć sprawy we własne ręce.

– Dlaczego sądziła pani, że doktor odezwie się do pani, a nie do Crystal?

– Bo to przed nią próbował uciec.

– A teraz martwi się pani, że coś mu się stało.

– Tak. Dlatego w zeszłym tygodniu postanowiłam spotkać się z detektywem. Odessa był bardzo uprzejmy. Podczas naszej rozmowy robił notatki, lecz odniosłam wrażenie, że nie traktuje mnie poważnie. Powiedział, że się ze mną skontaktuje, ale na tym się skończyło. Policja ma na pewno mnóstwo spraw, co oznacza, że nie ma dość czasu ani środków, żeby dokładnie zająć się sprawą zniknięcia Dowa. Powiedziałam o tym Danie i zgodziła się ze mną. Dlatego poleciła mi panią.

– Nie wiem, co powiedzieć. Nawet jeśli dojdziemy do porozumienia, podobnie jak policja nie mogę się zajmować tą sprawą dwadzieścia cztery godziny na dobę. Mam jeszcze innych klientów.



16 из 335