– Sądzi pani, że wyjechał z tego powodu?

– Tak. Rozmawialiśmy długo dziesiątego września. Dwa dni przed jego zniknięciem. Był okropnie nieszczęśliwy.

– Powiedział pani o tym?

Zawahała się, wyraźnie walcząc ze sobą.

– Może nie tak to określił, ale w ciągu czterdziestu lat małżeństwa można się nauczyć czytać między wierszami.

– Jak doszło do tej rozmowy?

– Przyjechał do mnie.

– Spotykała się więc pani z byłym mężem – stwierdziłam.

– Tak. Na jego prośbę – powiedziała lekko obronnym tonem. – Dow uwielbia to miejsce, podobnie jak dom w Horton Ravine. Zawsze bardzo interesowała go moja praca, jeszcze zanim doszło do tej zmiany w naszych wzajemnych stosunkach. Ostatnio wpadał wieczorami, by wypić ze mną drinka. Tego wieczoru był wykończony. Twarz aż mu poszarzała od zmartwień, a kiedy zapytałam, co się stało, odparł, że napięcie panujące w pracy doprowadza go do szaleństwa. A Crystal niewiele mu pomagała. Myśli tylko o sobie, o czym się pani przekona, kiedy pani ją pozna. Bo spodziewam się, że będzie pani chciała się z nią spotkać.

– Czy zaskoczyło panią, że postanowił się zwierzyć właśnie pani, po tym wszystkim co pani przez niego przeszła?

– A komu innemu mógłby się zwierzyć? Nie rozmawialiśmy co prawda o Crystal, ale w jego oczach wyraźnie malowało się napięcie i niepokój. W ciągu paru miesięcy postarzał się o dobre dziesięć lat.

– Powiedziała pani, że miał kłopoty w domu i w pracy?

– Tak. Nie wdawał się w szczegóły, ale wspomniał przelotnie, że musi się z tego wyrwać. To pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy, gdy usłyszałam o jego zniknięciu.

– A może chciała pani, żeby tak właśnie się stało?

– Podejrzewam, że tak – powiedziała. – Dow nie wyciągnął co prawda z kieszeni biletów lotniczych, ale sprawiał wrażenie zdesperowanego.

– Czy wspominał o jakimś konkretnym miejscu?

Przekrzywiła lekko głowę.

– Stale o tym myślę, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Wspomniał o tym przelotnie i aż do chwili jego zniknięcia nie zastanawiałam się nad tym.



15 из 335