– Czy mogę się już poruszyć i coś powiedzieć? – spytał grzecznie.

– Możesz – pozwoliła Sasanka. – Tylko niezbyt gwałtownie. Muszę przyznać, że mi się nawet dość podobasz.

– Nie musieć bać się niedźwiedzia, to coś nowego – zauważył Zuchelek. – Mogę się z tobą zaprzyjaźnić.

Pafnucy ucieszył się niezmiernie. Wyjawił koniom, że wydają mu się trochę podobne do jeleni, tylko są większe i nie mają rogów. Ale skakać potrafią prawie tak samo, tylko trochę inaczej. Konie zaciekawiły te porównania i Pafnucy spróbował pokazać im, jak skaczą jelenie, ale wyszło mu to nie najlepiej, wobec czego konie same przystąpiły do pokazywania swoich umiejętności. Uczyniły to z wielkim zapałem, bo miały ochotę do zabawy.

Najpierw Sasanka, a za nią Zuchelek rozpędzały się i przeskakiwały przez Pafnucego, potem Pafnucy udawał, że ucieka, a one goniły go i znów przeskakiwały, następnie same uciekały, a Pafnucy je gonił. Pucek również brał udział w zabawie, szczekając z uciechy, goniąc i skacząc. Pafnucy do skakania nie miał wielkich zdolności, za to pędził wspaniale. Konie i Pucek zdziwiły się, że potrafi tak szybko biegać, bo wcale na to nie wyglądał.

– Oczywiście, że niedźwiedzie potrafią szybko biegać – powiedział dumnie Pafnucy. – Ale nigdy nie biegają dla przyjemności. Wyłącznie w razie potrzeby.

– My biegamy dla przyjemności – powiedziały konie. – Lubimy biegać! Lubimy ruch! Lubimy nawet się zmęczyć!

Stanęły na przednich nogach, wierzgnęły tylnymi i zabawa zaczęła się od nowa. Skakały tak zręcznie i tak delikatnie, że ani razu nie musnęły kopytem najmniejszego nawet włoska na kudłatym niedźwiedziu. Pafnucy pokochał je wprost bezgranicznie, a one również poczuły do niego wielką sympatię.

W czasie tej przepięknej zabawy wyszedł na łąkę właściciel koni, pan Jasio. Na widok tego, co ujrzał, stanął jak wryty i przetarł oczy.



7 из 226