— Cóż — westchnął Regis — niech tak się stanie. Będę musiał trzymać się z daleka od zwierciadeł i psów, uważać na czarodziejów i telepatów… A gdyby mnie mimo to zdemaskowano, liczę na ciebie.

— Możesz liczyć — odrzeka poważnie Geralt. - Nie zostawię cię w potrzebie. Druhu.

Wampir uśmiechnął się, a ponieważ byli sami, pełnym garniturem kłów.

— Druhu?

— Przemawia przeze mnie antropomorfizm. Dalej, wychodźmy z tych pieczar, druhu. Bo tutaj możemy znaleźć wyłącznie reumatyzm.

— Wyłącznie. Chyba, że… Geralt? Tir ná Béa Arainne, elfia nekropolia, zgodnie z tym, co widziałeś, jest za naskalnym malowidłem, dokładnie za tą ścianą… Można by się tam dostać gdyby… No wiesz. Gdyby to rozwalić. Nie myślałeś o tym?

— Nie. Nie myślałem.

*****

Królowi Rybakowi znowu się powiodło, bo na kolację były wędzone palie. Ryby tak smaczne, że nauka poszła w las. Condwiramurs objadła się znowu.

*****

Condwiramurs odbiło się wędzoną palią. Pora spać, pomyślała, po raz drugi łapiąc się na tym, że stronę książki przewraca machinalnie, wcale nie rejestrując treści. Czas na sen.

Ziewnęła, odłożyła książkę. Rozrzuciła poduszki, zmieniając układ z czytelniczego na rekreacyjny. Zaklęciem zgasiła lampę. Komnata momentalnie utonęła w nieprzebitym i gęstym jak melasa mroku. Ciężkie welurowe kotary były szczelnie zaciągnięte — adeptka dawno już zdążyła wypraktykować, że w ciemnościach śni się lepiej. Co wybrać, pomyślała, przeciągając się i wiercąc na prześcieradle. Iść na onejroidalny żywioł czy spróbować się kotwiczyć?

Wbrew powszechnym zapewnieniom, śniączki nie pamiętały nawet połowy swych wieszczych snów, znaczna ich część zostawała w pamięci onejromantek jako galimatias obrazków, zmieniając kolory i kształty niby kalejdoskop, dziecinna zabawka z lusterek i szkiełek. Pół biedy, jeśli obrazki pozbawione były wszelkiego ładu i nawet pozorów znaczenia, można było wówczas spokojnie przejść nad nimi do porządku dziennego. Na zasadzie: nie pamiętam, znaczy, że nie warto pamiętać. W żargonie śniączek takie sny zwały się «kitem».



32 из 489