W tej chwili owo przenikliwe spojrzenie pada na osiem niedużych głazów na małym wzgórku.

Hmm…

Po chwili dziewczyna zbliża się ostrożnie. Ale nie jest to ostrożność królika gotowego do ucieczki. Tak porusza się łowca.

Dziewczyna opiera ręce na biodrach — nieważne, czy krągłych.

Skowronek śpiewa na gorącym letnim niebie; poza tym nie dobiega tu żaden dźwięk. Kawałek dalej w dolince i wyżej w górach ćwierkają koniki polne, brzęczą pszczoły, a trawa cała żyje mikroszumem. Ale wokół kamieni zawsze panuje cisza.

— Jestem — mówi dziewczyna. — Pokaż mi.

Wewnątrz kręgu pojawia się postać ciemnowłosej kobiety w czerwonej sukni. Krąg można przerzucić kamieniem, ale postaci udaje się jakoś zbliżać z wielkiej odległości.

Inni pewnie próbowaliby uciec. Ale dziewczyna nie ucieka, co natychmiast budzi zainteresowanie kobiety w kręgu.

— A więc jesteś prawdziwa?

— Oczywiście. Jak ci na imię, dziewczyno?

— Esmeralda.

— A czego chcesz?

— Niczego nie chcę.

— Każdy czegoś chce. W przeciwnym razie po co byś tu przyszła?

— Chciałam się tylko przekonać, czy jesteś prawdziwa.

— Dla ciebie z pewnością. Masz dobry wzrok.

Dziewczyna prostuje się. Jej dumą można by kruszyć kamienie.

— A teraz, kiedy się już się przekonałaś — mówi dalej kobieta w kręgu — czego tak naprawdę chcesz?

— Niczego.

— Doprawdy? W zeszłym tygodniu poszłaś wysoko w góry, wyżej jeszcze niż Miedzianka, żeby rozmawiać z trollami. Czego od nich chciałaś?

Dziewczyna przechyla głowę.

— Skąd wiesz, że tam byłam?



4 из 268