
— Masz to na samym wierzchu umysłu, dziewczyno. Każdy może zobaczyć. Każdy, kto ma… dobry wzrok.
— Ja też kiedyś będę to umiała — oświadcza dumnie dziewczyna.
— Kto wie? Możliwe. Czego chciałaś od trolli?
— Ja… Chciałam tylko z nimi porozmawiać. Wiesz, one myślą, że czas płynie do tyłu. Bo przecież widzi się przeszłość, mówią, a… Kobieta w kręgu parska śmiechem.
— Ale one są głupie jak krasnoludy! Interesują je tylko kamyki. W kamykach nie ma nic ciekawego.
Dziewczyna wykonuje nieokreślony gest, jakby wzruszała jednym ramieniem — może sugeruje, że kamyki też mogą budzić rodzaj zaciekawienia.
— Dlaczego nie możesz wyjść poza krąg głazów? — pyta. Odnosi silne wrażenie, że nie jest to właściwe pytanie. Kobieta starannie je ignoruje.
— Mogę ci pomóc odkryć o wiele więcej niż tylko kamyki — mówi.
— Nie możesz wyjść z kręgu, prawda?
— Pozwól mi dać sobie to, czego pragniesz.
— Ja mogę chodzić, gdzie zechcę, ale ty jesteś uwięziona w kręgu.
— Możesz chodzić, gdzie zechcesz?
— Kiedy zostanę czarownicą, będę mogła. Wszędzie.
— Ale nigdy nie zostaniesz czarownicą.
— Co?
— Mówią, że nie chcesz słuchać. Mówią, że nie potrafisz nad sobą panować. Mówią, że nie masz samodyscypliny. Dziewczyna potrząsa włosami.
— Czyli o tym też wiesz? Pewnie, że mówią takie rzeczy. A ja i tak zostanę czarownicą, choćby nie wiem co. Zawsze można samemu się czegoś dowiedzieć. Nie trzeba słuchać całymi dniami niemądrych staruszek, który nie wiedzą, co to życie. I wiedz, damo z kręgu, że będę najlepszą czarownicą, jaka kiedykolwiek istniała.
— Z moją pomocą może ci się udać — przyznaje kobieta w kręgu. — Ten młody człowiek chyba cię szuka — dodaje łagodnie.
Kolejne jednostronne wzruszenie ramieniem sugeruje, że młody człowiek może sobie szukać przez cały dzień.
— Uda mi się, prawda?
