
Rok później, kiedy zboże złociło się na polach, ktoś zapragnął kupić dom. Jak wiecie, dobytek skazanego przechodzi na własność wsi. W ten sposób finansujemy całe przedsięwzięcie: ci, którzy biorą w nim udział, zatrzymują wszystko, co wyda im się przydatne, natomiast wieś otrzymuje ziemię i zabudowania.
Aby nie rozwodzić się zbytnio, powiem tylko, ze szybko uporaliśmy się z rozbiciem drzwi, aby uprzątnąć kości kobiety i przekazać dom nowemu właścicielowi.
Alkad odchylił głowę do tyłu i roześmiał się. Jego śmiech wywarł na mnie upiorne wrażenie — może dlatego, że był zbyt cichy, aby przebić się przez gwar tłumu, i przez to wydawał się całkowicie bezgłośny.
— Czyżby nie umarła? — zapytałem.
— Zależy, co przez to rozumiesz. Ja powiem tylko tyle kobieta zamknięta przez długi czas w zupełnej ciemności może przeistoczyć się w cos bardzo dziwnego, przypominającego trochę stworzenia, jakie gnieżdżą się w gnijących pniach drzew. Większość nas, mieszkańców Saltus, jest górnikami, i nie straszne są nam różne okropności, jakie czasem znajdujemy pod ziemią, ale i tak wszyscy wzięliśmy nogi za pas, by powrócić nieco później z pochodniami. To, co zostało z tej kobiety, bało się zarówno światła, jak i ognia.
Jonas dotknął mego ramienia i wskazał na zamieszanie, które nagle wybuchło w tłumie. Grupa mężczyzn o zaaferowanych minach przepychała się ulicą wśród gawiedzi. Żaden z nich nie miał hełmu ani zbroi, ale kilku niosło halabardy, pozostali zaś byli uzbrojeni w okute kije. Przypominali mi ochotników, którzy dawno temu zatrzymali mnie, Drotte’a, Roche’a i Eatę przy bramie nekropolii. Za mmi kroczyli czterej ludzie dźwigający ociosany pień drzewa, o którym wspomniał alkad. Miał około dwóch piędzi średnicy i sześciu łokci długości.
Powitało ich głośne westchnienie tłumu. W chwilę potem wrzawa przybrała jeszcze na sile, dały się słyszeć także radosne pokrzykiwania. Alkad opuścił nas, aby objąć dowództwo. Korzystając z zamieszania, jakie wywołał, poleciwszy ludziom z kijami oczyścić przestrzeń przed zamurowanymi drzwiami chałupy, Jonas i ja przepchnęliśmy się nieco bliżej, w miejsce, z którego mieliśmy lepszy widok.
