
Gdy wszystkie piaseczniki ukonczyly swe rzezby, wylaczyl holograf i zdecydowal, ze nadszedl czas, by urzadzic przyjecie. Jego przyjaciele beda zbulwersowani. Pomyslal ze móglby nawet zainscenizowac dla nich wojne. Mruczac radosnie pod nosem zabral sie do,ukladania listy gosci.
Przyjecie bylo ogromnym sukcesem.
Kress zaprosil trzydziesci osób: garstke bliskich i dzielacych jego upodobania przyjaciól, kilka bylych kochanek oraz kolekcje konkurentów w interesach i rywali politycznych, którzy nie mogli sobie pozwolic na zignorowanie jego zaproszenia.
Wiedzial, ze niektórzy z nich beda pognebieni czy nawet obrazeni jego piasecznikami. Liczyl na to. Uwaznie przejrzal liste gosci i pod wplywem chwili dodal do listy nazwisko Jali Wo.
— Jesli pani chce, niech pani przyprowadzic ze soba Shade — powiedzial, przekazujac jej zaproszenie.
Fakt, iz Wo je przyjela nieco go zaskoczyl.
— Shade nie bedzie obecny — dodala. — Nie bierze udzialu w imprezach towarzyskich. Ja natomiast chetnie sprawdze na miejcu jak sie sprawuja panskie piaseczniki.
Zamówil bardzo wystawne potrawy. Gdy wreszcie zamarly ostatnie rozmowy, a wiekszosc gosci byla do mdlosci opita winem i objedzona przysmakami zaszokowal wszystkich osobiscie zbierajac do wielkiej miski resztki ze stolu.
— Chodzcie wszyscy — powiedzial. — Chcialbym was przedstawic moim najnowszym ulubiencom.
Niosac miske przed soba, poprowadzil ich do salonu.
Piaseczniki spelnily jego najbardziej wypieszczone nadzieje.
Glodzil je przez ostatnie dwa dni i teraz byly w bardzo bojowym nastroju. Na oczach stloczonych wokól pojemnika gosci, przewidujaco wyposazonych przez Kressa w powiekszajace gogle, stoczyly o wrzucone jedzenie wspaniale walke. Po jej zakonczeniu Kress naliczyl prawie szescdziesiat trupów. Czerwone i biale, które ostatnio zawarly rozejm, zdobyly wieksza czesc lupu.
— Krese, jestes obrzydliwy — powiedziala Catherin Lane. Zyla z nim przez pewien czas dwa lata wczesniej, az jej ckliwy sentymentalizm niemal doprowadzil go do obledu — To byla glupota z mojej strony, ze znowu tu przyszlam. Myslalam, ze moze sie zmieniles, chcesz przeprosic. — Nigdy mu nie wybaczyla jego zachowania po tym, jak pelzacz zjadl jej niezwykle milutkiego pieska — Nigdy wiecaj mnie nie zapraszaj, Simon.
