
— Kupilem u Wo i Shade’a — odpowiedzial Kress.
— Nigdy o nich nie slyszalam. Prawdopodobnie przemycili je,wiedzac, ze nasi ekolodzy nigdy by ich nie zatwierdzili. Nie, Kress, to nie przejdzie. Mam zamiar skonfiskowac ten pojemnik i go do zniszczenia. I moze sie pan równiez spodziewac kary pienieznej.
Kress zaproponowal jej sto standartów w zamian za zapomnienie o nim i jego piasecznikach.
Kobieta prychnela.
— Teraz bede musiala do zarzutów przeciwko panu dodac próbe przekupstwa..
Nie dawala sie przekonac az do chwili, w której podniósl oferte do dwóch tysiecy standartów.
— Wie pan, to nie bedzie latwe — powiedziala. — Trzeba na nowo wypelnic formularze, wymazac zapisy. Poza tym sporo czasu zajmie wydobycie od ekologów falszywego zezwolenia. Nie wspominajac juz o wnoszacym zazalenie. Co bedzie jesli ona znowu zadzwoni?
— Ja prosze zostawic mnie — powiedzial Kress. — Prosze ja zostawic mnie.
Pomyslal o tym wszystkim przez chwile. Jeszcze tego wieczora wykonal kilka telefonów.
Przede wszystkim zadzwonil do „t’Etherane — Sprzedaz Zwierzat Domowych”.
— Chcialbym kupic psa — powiedzial. — Szczeniaka.
Tlusty handlarz popatrzyl na niego oslupialym wzrokiem.
— Szczeniaka? To zupelnie do ciebie niepodobne, Simon. Ale zajrzyj do nas. Mamy wspanialy wybór.
— Chce szczeniaka scisle okreslonego rodzaju — powiedzial Kress. — Zapisuj, Przedyktuje ci jak on ma wygladac. Nastepnie wypukal numer Idi Noreddian.
— Idi — powiedzial — chce, zebys zjawila sie dzis u mnie ze sprzetem holowizyjnym. Mam ochote zarejestrowac pewna walke. Jako prezent dla jednej z moich przyjaciólek.
Tej nocy, po zrobieniu nagrania, Kress nie kladl sie do pózna. Wchlonal w swym sensorium nowy, kontroweryjny spektakl dramatyczny i przygotowal sobie niewielka przekaske, wypalil jedno czy dwa cygara i uporal sie z butelka wina. Czujac sie bardzo z siebie zadowonony, przeszedl ze szklanka w reku do salonu.
