
– Dlaczego musimy skończyć z pobłażaniem wobec “Synów Arkadii"? – kontynuuje Levecque. – Mamy powody do podejrzewania ich o rozległe powiązania z ugrupowaniami terrorystycznymi. A program, czytali państwo manifest: Piąty odcień zieleni? Pozwólcie, że zacytuję: “Trzeba użyć radykalnych środków, aby zawrócić bieg dziejów".
– To akurat utopia, rojenie pętaków o potędze – zauważa Gelder.
– Ostatnie sto lat pokazało nam, że nie ma takiej utopii, która nie pociągnęłaby za sobą dość wyznawców zdolnych do eksperymentów na kontynentalną Skalę. Musimy być ostrożniejsi. Kiedyś grupkę fanatyków z monachijskiej piwiarni mógł zlikwidować jeden patrol, później trzeba było wojny światowej. Tolerancja, bojaźliwość wobec końskiej kuracji na wczesnym etapie choroby, kosztuje potem zbyt wiele lekarza i pacjenta.
– Ależ ten człowiek lubi brylować – myśli komisarz, Levecque tymczasem reguluje monitor sprzężony z zainstalowaną w oknie kamerą. Jedno przybliżenie, drugie, ustalenie kadru. Oto i cały, skąpany w ciepłym przedwiosennym słońcu, plac.
Plac i rosnący stos. Wokół niego uwija się około setki ludzi w bieli. Są to młodzi chłopcy i dziewczęta, w chodakach, przepasani powrozami. W rozcięciach szat widać mocne ramiona i krągłe piersi. Niektóre z dziewcząt noszą wianki. Kilkanaście osób gra hałaśliwie. Drągal o długich włosach przeplatanych siwizną trzyma przy ustach podręczny megafon – wykrzykuje coś, może śpiewa…
Bonnard przekręca jakąś gałkę. Pokój Centrum zalewa muzyka i mocny, czysty, choć trochę gardłowy, głos współczesnego Savonaroli.
… Zaprawdę mówię wam śmierć chodzi wokół nas śmierć atomowa śmierć plastikowa samochodowa elektronowa śmierć!
Zaprawdę mówię wam porzućcie maszyny które uczyniły was niewolnikami rzeczy opuśćcie miasta cmentarze waszych snów spalcie tworzywa sztuczność która nas oplata zniszczcie komputery…
