Coś brzęknęło. Obejrzał się i zobaczył, że karabinek jego liny zabezpieczającej leży na podeście… Zauważył cień, poczuł straszny ból w palcach, usłyszał krzyk i runął…

…jak kotwica.

Rozdział pierwszy

Anioł

W którym nasz bohater doświadcza Nadziei, Najwspanialszego Daru — Bekonowy sandwicz współczucia — Smutne refleksje kata na temat kary głównej — Słynne ostatnie słowa — Nasz bohater umiera — Anioły (rozmowy na temat) — O niecelowości nietrafnych propozycji dotyczących mioteł — Zmiana koni — Świat wolny od ludzi uczciwych — Utykający człowiek — Zawsze istnieje wybór

Mówią, że perspektywa powieszenia o świcie wybitnie sprzyja koncentracji umysłu. Niestety, umysł wówczas nieodmiennie się koncentruje na fakcie, że znajduje się w ciele, które o świcie zostanie powieszone.

Człowiek, który miał zawisnąć, otrzymał od swych troskliwych, choć nierozsądnych rodziców imię Moist i nazwisko von Lipwig. Nie miał jednak zamiaru przynosić im wstydu — o ile było to jeszcze możliwe — dając się pod tym nazwiskiem powiesić. Dla świata w ogólności, a zwłaszcza tej jego części, która określana jest sentencją wyroku śmierci, pozostawał Albertem Spanglerem.

Prezentował również bardziej pozytywny stosunek do sytuacji i skoncentrował umysł na perspektywie niebycia powieszonym o świcie, a zwłaszcza na usunięciu łyżką pokruszonej zaprawy wokół kamienia w ścianie celi. Jak dotąd praca ta zajęła mu pięć tygodni i zredukowała łyżkę do czegoś przypominającego pilniczek do paznokci. Na szczęście nikt nie przychodził zmieniać mu pościeli — odkryłby bowiem najcięższy materac świata.

Obecnie uwagę Moista przyciągał duży i ciężki kamień, do którego w przeszłości ktoś wbił solidną klamrę jako mocowanie dla łańcuchów.



3 из 357