Róg ulicy przy sklepie perfumeryjnym wyglądał dziwnie nieznajomo, a Vickers idąc w jego kierunku zastanawiał się dlaczego. Kiedy jednak się zbliżył, zobaczył, co było w nim takiego niezwykłego.

Parę tygodni wcześniej stary Hans, szewc, położył się do łóżka i umarł. Zakład szewski, który znajdował się obok sklepu perfumeryjnego od niepamiętnych czasów, został więc zamknięty.

Teraz był ponownie otwarty, a w każdym razie okno wystawowe zostało umyte. Stary Hans przez te wszystkie lata nigdy nie pomyślał, że można umyć okno. Teraz lśniło czystością, a za nim znajdowała się dekoracja. Była tam też wywieszka. Vickersa tak bardzo zaintrygowało czyste okno, że zauważył wywieszkę dopiero w momencie, gdy stanął wprost przed wystawą: Na kawałku kartonu widniały nowe i pięknie wykaligrafowane litery, które oznajmiały: SKLEP 1001 DROBIAZGÓW.

Vickers podszedł do okna, żeby zajrzeć, co jest w środku. Po drugiej stronie okna leżał pas czarnego aksamitu, na którym ustawiono trzy przedmioty: zapalniczkę, maszynkę do golenia i żarówkę. Tylko tyle.

Tylko te trzy przedmioty. Nie było przy nich żadnych znaków, reklam ani cen. Bo przecież nie istniała taka potrzeba. Vickers wiedział, że każdy, kto spojrzy na to okno, rozpozna wystawione przedmioty, chociaż z pewnością nie były one jedynymi sprzedawanymi w sklepie. Pewnie oferowano tam całe mnóstwo innych bibelotów, spośród których każdy był równie łatwo rozpoznawalny i wiele mówiący jak te trzy, które spoczywały na kawałku aksamitu.

Vickers usłyszał za sobą odgłos kroków i obrócił się. Był to jego sąsiad, Horton Flanders, który właśnie wyszedł na poranny spacer w swoim lekko podniszczonym, dobrze wyprasowanym ubraniu, z piękną trzcinową laską. Nikt inny, pomyślał Vickers, nie wpadłby na pomysł używania laski na ulicach Cliffwood.

Pan Flanders ukłonił się i również stanął przy witrynie. — Więc otwierają nowy sklep — zaczął rozmowę.



11 из 211