
Człowiek stojący za ladą odpowie: „Doskonale pana rozumiem, jak liczna jest pańska rodzina?” Mężczyzna rzuci liczbę, a ten, który będzie stał za ladą, napisze coś na kartce papieru i wręczy mu ją. „Teraz do tamtego okienka”, wskaże palcem. „Myślę, że to wystarczy do końca tygodnia, jeśli nie, proszę się nie krępować i wpaść wcześniej.”
Mężczyzna weźmie kartkę papieru i zacznie dziękować, ale człowiek za ladą zauważy: „Nie ma za co, przecież jesteśmy właśnie po to, żeby pomagać ludziom takim jak pan.”
Mężczyzna podejdzie do okienka, a człowiek po drugiej stronie spojrzy na kawałek papieru i poda mu parę paczek. W jednej paczce znajdować się będzie mieszanka syntetyczna o smaku ziemniaków, w innej — o smaku chleba, a w jeszcze innej — odpowiednik fasolki albo kukurydzy.
Tak się już zdarzało i tak dzieje się cały czas.
Nie było to jednak nic w rodzaju pomocy społecznej. Ludzie od węglowodanów nigdy nie obrażali nikogo, kto do nich przychodził. Traktowali cię jak klienta, który płaci za siebie i zawsze powtarzali, żeby przyjść, kiedy się chce. Czasami, gdy nie przychodziłeś, sami się pojawiali, żeby sprawdzić, co się stało. Może dostałeś pracę albo wstydziłeś się przyjść do nich jeszcze raz. Jeśli okazywało się, że się wstydzisz, siadali obok ciebie i zaczynali cię przekonywać. Zanim wyszli, byłeś już zupełnie pewien, że biorąc od nich węglowodany pozbawiasz ich wielkiego ciężaru, który dźwigają na swych barkach.
Dzięki węglowodanom miliony ludzi w Indiach i Chinach, którzy dawno by zmarli, nadal żyją. Teraz tysiące tych, którzy stracą swe posady, gdy zbankrutują firmy samochodowe, huty i warsztaty obsługowe, podążą tą samą drogą do drzwi z napisem WIGLOWODANY.
Przemysł samochodowy straci rację bytu. Nikt przecież nie kupi innego samochodu, jeśli dostępny będzie taki, który jeździ wiecznie. Tak samo przemysł wytwarzający maszynki do golenia zamyka już swoje podwoje, ponieważ w dowolnym sklepie można znaleźć nie tępiące się maszynki. To samo działo się z żarówkami i zapalniczkami, a istniało dość poważne prawdopodobieństwo, że wieczny samochód nie jest ostatnią nowinką, którą wprowadzą na rynek zapaleni innowatorzy.
