
Bo chyba byli to ciągle ci sami ludzie. Ci, którzy wymyślili niestępialne maszynki do golenia, nie wymagające kamieni i gazu zapalniczki oraz nieskończenie długo świecące żarówki, a którzy teraz zabrali się za wieczny samochód. Może nie są to te same firmy, chociaż nikt nigdy nie zadał sobie trudu, żeby to sprawdzić.
Autobus powoli się zapełniał, a Vickers nadal siedział sobie przy oknie i rozmyślał.
Tuż za nim zajęły miejsca dwie kobiety, które cały czas rozmawiały i Vickers chcąc nie chcąc przysłuchiwał się ich konwersacji.
Jedna z nich roześmiała się i powiedziała:
— Ależ mamy interesującą grupę. Tylu ciekawych ludzi. A druga dodała:
— Zastanawiałam się, czy nie powinnam dołączyć do jednej z takich grup, ale Chanie mówi, że to wszystko bzdura. Mówi, że żyjemy w Ameryce w roku 1977 i nie ma powodu, żebyśmy mieli udawać, że tak nie jest. Mówi, że to najlepszy kraj na świecie i najlepszy czas, w którym przyszło nam żyć. Mówi, że mamy wszystkie nowoczesne udogodnienia. Jesteśmy bardziej szczęśliwi niż ludzie, którzy żyli kiedykolwiek wcześniej. Mówi, że cała ta heca z wojną to nic innego tylko komunistyczna propaganda i chciałby dostać w swoje ręce tych, którzy to wszystko rozpętali. Mówi też…
— O, nie wiem — przerwała jej pierwsza. — Przecież to całkiem niezła zabawa. Oczywiście, trzeba się przy tym nieźle napracować, dużo czytać o dawnych czasach i w ogóle, ale przecież coś się z tego wynosi. Jeden pan mówił na spotkaniu, że pewnego dnia cała praca, którą w to włożyliśmy, zaowocuje, i chyba ma rację. Ale ja jakoś nie mogę się do tego przekonać. To wszystko przez mój słomiany zapał. Nie lubię też zbytnio czytać książek i nie jestem najbardziej inteligentna, więc trzeba mi dużo tłumaczyć. Ale są tacy, którzy poświęcają temu mnóstwo czasu. W naszej grupie jest na przykład mężczyzna, który udaje, że mieszka w Londynie, w czasach jakiegoś Sama Pepisa. Nie mam pojęcia, kim był ten Pepis, ale to chyba jakaś ważna figura. Słuchaj, Gladys, a może ty wiesz, kim był Pepis?
