— Nienawidzę cię, Ch'aka! A gdzie drugi?

— Mam dobrego. Obcy z oceanu. Może ci opowiadać śmieszne historie, dobrze pracuje.

Jason uchylił się na tyle szybko, by uniknąć całej siły kopniaka, ale i tak, to co oberwał, rozciągnęło go na piasku. Zanim zdołał się podnieść, Ch'aka schwycił Mikaha Samona za ramię i przeciągnął go przez niewidzialną linię w kierunku drugiej grupy niewolników. Fasimba podkradł się, by zbadać Mikaha. Trącił go spiczastym czubkiem buta. / — Nie wygląda dobrze. Duża dziura w głowie.

— Dobrze pracuje — oznajmił Ch'aka. — Dziura prawie zagojona. Bardzo mocny.

— Dasz mi innego, jeżeli ten umrze? — zapytał Fasimba z powątpiewaniem w głosie.

— Dam. Nienawidzę cię, Fasimba!

— Nienawidzę cię, Ch'aka! Oba stada niewolników zostały poderwane na nogi i wysłane w kierunku, z którego przybyły.

— Poczekaj! — krzyknął Jason. — Nie sprzedawaj mojego przyjaciela. Pracujemy lepiej, kiedy jesteśmy razem. Możesz oddać kogoś innego…

Niewolnicy słysząc to, wytrzeszczyli oczy, Ch'aka zaś obrócił się gwałtownie, wznosząc maczugę.

— Ty milcz. Ty jesteś niewolnik. Jeszcze raz powiesz co mam robić, to cię zabiję.

Jason umilkł, rozumiejąc, że jest to jedyna rzecz, która mu pozostała. Czuł pewne wyrzuty sumienia, myśląc o losie jaki czeka Mikaha — jeżeli nie wykończy go rana, to na pewno nie okaże się on facetem, który schyli czoło przed realiami życia niewolnika. Ale cóż, Jason zrobił wszystko, co mógł, by go ocalić, a teraz nadeszła najwyższa pora, by Jason nieco zatroszczył się o Jasona.

Zdołali dokonać krótkiego przemarszu, zanim zapadła ciemność, a druga grupa niewolników zniknę-ła z pola widzenia. Wtedy zatrzymali~się na nocleg. Jason usadowił się pod wzgórkiem, który osłabiał nieco siłę wiatru i odwinął nadwęglony kawałek mięsa ocalony z poprzedniej uczty. Był twardy i oleisty, ale o wiele lepszy od prawie niejadalnych krenoj, stanowiących podstawowy składnik miejscowej diety. Głośno obgryzał kość i rozglądał się wokoło, podczas gdy jeden z niewolników przysunął się do niego z boku.



36 из 177