— Odkryłem planetę bardziej śmiercionośną niż Pyrrus — ogłosił w końcu uroczyście.

Brucco zaśmiał się z niedowierzaniem, reszta tylko pokręciła głowami.

— I to ma być ta rewelacja? — zapytał Rhes, jedyny z obecnych, który urodzony poza miastem, nie miał zamiłowania do przemocy.

Jason mrugnął doń znacząco, po czym kontynuował swą przemowę:

— Mówię: śmiercionośną, gdyż zamieszkuje ją najgroźniejsza z odkrytych kiedykolwiek form życia. Szybsza od żądłopióra, bardziej przewrotna niż diabłoróg, wytrwalsza od ptakpazura. Można tak wymieniać bez końca. Znalazłem planetę, na której żyją prawdziwe potwory.

— Masz na myśli ludzi? — Kerk jak zwykle rozumował najszybciej.

— Owszem. Ale groźniejszych niż mieszkańcy tej planety. Natura ukształtowała Pyrrusan tak, że potrafią bronić się przed zagrożeniami. Podkreślam, BRONIĆ SIĘ! A co byście powiedzieli o świecie, w którym od kilku tysięcy lat ludzie rodzą się tylko po to, by atakować, zabijać i niszczyć? Możecie wyobrazić sobie tych, którzy przeżyli?

Rozważali jego słowa, ale sądząc po ich twarzach, niezbyt głęboko. W myślach zjednoczyli się przeciw wspólnemu wrogowi. Jason dolewał oliwy do ognia…

— Mówię o planecie Felicity,

„Tiny”.

— Zamiast nią wymachiwać, lepiej byś przeczytał — powiedział Brucco, niecierpliwie bębniąc w stół.

— Cierpliwości — odrzekł Jason. — Jest to raport inżynieryjny, bardzo entuzjastyczny, jak na tego rodzaju literaturę. Wynika z niego, że Felicity ma bogate złoża metali ciężkich położone niezbyt głęboko i na stosunkowo niewielkim obszarze. Możliwe jest uruchomienie kopalni odkrywkowych, a z tego, co piszą wynika, że ruda uranowa jest dostatecznie bogata, by zasilać reaktory bez żadnej rafinacji.

— To niemożliwe — przerwała Meta. — W stanie wolnym ruda uranowa nie może być na tyle bogata, żeby…



9 из 176