
Ponad głowami obu kobiet wiatr wypełnił płótno największego żagla i wydął je ze świstem. Drobinki soli osiadły na ich ustach. Powietrze było wilgotne, przesycone zapachem morza.
– Dlaczego katolicy i protestanci walczą ze sobą, mamo? Czyż nie mamy tego samego Boga?
– To prawda, córeczko, mamy, ale Kościoły stały się potęgą, tak jak królowie i rządy. A potęgi i władzy nigdy za wiele. Ludzie, którzy je mają, zawsze chcą więcej. Aby mieć władzę, trzeba zawładnąć sercami i umysłami innych ludzi. Bóg jest najpotężniejszym narzędziem. Kościół używa go, aby zastraszyć ludzi. Każdy chce, żeby jego sposób oddawania czci Bogu był najlepszy, jedyny. Toteż walczą pomiędzy sobą, zabijając, w co wierzą głęboko, w imię Boga, z pełnym przekonaniem, że postępują słusznie. Dawno temu mój ojciec, a twój dziadek, wielki Mogoł Akbar, sprowadził na swój dwór przedstawicieli wszystkich religii świata. Przez lata spierali się pomiędzy sobą o naturę Boga, odpowiedni sposób czczenia go i uzasadniali, dlaczego ich sposób myślenia jest właściwy, a inni się mylą. Mój ojciec tolerował ich i wysłuchiwał z dużym zainteresowaniem, i w końcu odnalazł religię dla siebie, ale nie wymagał, by inni poszli w jego ślady. Wiara, moja droga, jest sprawą tylko pomiędzy tobą i Bogiem. Nie daj się do czegokolwiek zmusić.
