
– A więc ludzie używają Boga dla swoich własnych celów, mamo? – rzekła w zamyśleniu Fortune. – Mam wrażenie, że to bardzo niegodziwe.
– Owszem. Wychowałam cię tak, żebyś była tolerancyjna wobec innych ludzi i religii, skarbie. Nie pozwól nikomu się zmienić – poradziła Jasmine córce.
– Nie pozwolę – zdecydowanie odpowiedziała Fortune.
– Kiedy się zakochasz, twój ukochany może mieć na ciebie wpływ – zauważyła matka.
– W takim razie nie zakocham się nigdy – spokojnie stwierdziła Fortune. – Z moich obserwacji wynika, że dzisiejsi mężczyźni nie są podobni do mojego ojczyma. On cię szanuje i słucha twoich rad. Takiego człowieka chcę poślubić, mamo. Mam nadzieję, że William Devers okaże się właśnie taki.
– Twój ojciec szanuje mnie, bo go do tego zmusiłam. Natomiast jeśli chodzi o moje rady, to wysłuchuje ich, ale rzadko z nich korzysta. Mężczyźni są pod tym względem bardzo uparci, Fortune. Musisz nauczyć się znajdować okrężną drogę, żeby postawić na swoim – z uśmiechem powiedziała Jasmine.
– Widziałam, jak pracowałaś nad tatą – odpowiedziała Fortune, chichocząc. – Gdy byłyśmy małe, zakładałyśmy się z Indią, ile czasu zajmie ci skłonienie go, żeby postąpił zgodnie z twoją wolą.
– Doprawdy? – rzuciła cierpko Jasmine. – Która z was częściej wygrywała zakład?
– Ja – odpowiedziała Fortune z pewnym zadowoleniem. – India zawsze za bardzo się spieszyła, żeby wygrać. Tymczasem ja, podobnie jak ty, czekałam na właściwy moment. Cierpliwość może być ogromną zaletą w postępowaniu z mężczyzną.
Jasmine ponownie wybuchnęła głośnym śmiechem. Pieszczotliwie poklepała córkę po policzku.
– Nie wiedziałam, że mam takie mądre dziecko, Fortune. Obawiam się, że William Devers dostanie więcej, niż oczekuje – rzekła ze śmiechem.
