
– Być może – mruknęła Fortune. Jasmine wzięła córkę za rękę i obie usiadły na obszernym łożu.
– Skarbie, od samego początku wyczułam w tobie jakąś niechęć do tego małżeństwa. Jest rzeczą naturalną, że panna waha się przed zbliżającym się ślubem, ale wydaje mi się, że w twoim przypadku to coś więcej, Fortune. Co cię niepokoi, córeczko?
– Ty i tata powtarzacie, że nie muszę wychodzić za mąż za tego Williama Deversa, jeśli mi się nie spodoba. A jednocześnie mówicie tak, jakby nasze poznanie się i ślub były tylko kwestią czasu. Nie jestem tobą, mamo. Nie chcę, żeby ktoś znajdował mi męża. Sama chcę go sobie wybrać! Zabraliście mnie z domu i przywieźliście w obce miejsce, żebym poślubiła nieznajomego. Co się stanie, jeśli naprawdę nie będę chciała wyjść za mąż za Williama Deversa? Co się wówczas ze mną stanie? – W niebieskozielonych oczach Fortune pojawił się niepokój.
– Jeśli naprawdę nie spodoba ci się ten młody człowiek, to będzie koniec sprawy – odpowiedziała Jasmine. – Lecz czemu myślisz, że nie będzie ci się podobał? Czy dlatego, że go nie znasz? Fortune, to prawda, że mój ojciec, Wielki Mogoł, wybrał dla mnie męża. Zobaczyłam go pierwszy raz w godzinie naszego ślubu. Lecz moi rodzice zdecydowali mądrze i byłam z nim szczęśliwa. Moja babka wybrała dla mnie twojego ojca, chociaż znałam go już wcześniej, a stary król Jakub przeznaczył mi waszego ojczyma, którego również znałam poprzednio. Czasem opiekunowie wiedzą lepiej, Fortune, ale jeśli naprawdę nie polubisz tego młodzieńca, nie musisz wychodzić za niego za mąż. Ani ja, ani Jemmie nie chcemy, żebyś była nieszczęśliwa.
– Nikt z nas nie zna tego Williama Deversa – ponuro stwierdziła Fortune.
