
– Jemmie, przecież obiecałeś, że nie będziesz gderał. Jeśli zaczniesz, to dziewczyna tylko bardziej się zaprze. Byłoby niedobrze, gdyby nie przypadli sobie do gustu z Wiliamem Deversem, ale to jeszcze nie koniec świata, mój drogi – zaśmiała się Jasmine. – Po tej ziemi chodzi mężczyzna przeznaczony Fortune i ona go znajdzie we właściwym momencie. Jestem tego pewna.
– Zaczynasz mówić jak twoja babka – mruknął James Leslie. – Panna w takim wieku powinna mieć męża. Znaleźliśmy jej przyzwoitego młodego człowieka z dobrej rodziny, który, jak mi mówiono, jest przystojny, postawny i który pewnego dnia odziedziczy ładny spadek. Fortune ma szczęście, że chłopak gotów jest się zainteresować kimś tak starym, jak ona. W wieku dwudziestu lat jest już w zasadzie za późno na zamążpójście.
– Panieńskie nerwy. Kiedy pozna młodego Williama, poczuje się pewniej, milordzie, gwarantuję – zapewnił księcia Cullen Butler.
– A ty co myślisz, Rory? – James Leslie spojrzał na zarządcę, czekając na jakieś zapewnienia i słowa otuchy.
– Nie słyszałem o nim nic złego, milordzie. Podobno jego matka rządzi niepodzielnie w Lisnaskea, ale młoda para zamieszka tutaj, w Erne Rock. Powiadają, że to udany chłopak, chociaż osobiście wolę jego starszego brata – powiedział Rory Maguire.
– Starszego brata? Mówiono mi, że William Devers jest spadkobiercą majątku. Jak to możliwe, skoro ma starszego brata?
– Starszy brat został wydziedziczony, milordzie – wyjaśnił Rory.
– Dlaczego?
– Jest katolikiem, milordzie.
– Okropne – zawołała Jasmine.
– Na takim świecie żyjemy – ponuro rzucił książę. – Aż trudno uwierzyć, żeby coś takiego było możliwe, a jednak jest.
– Nawet tutaj, w Irlandii, a zwłaszcza w Ulsterze, jesteśmy dyskryminowani i prześladowani. Kary są takie same jak w Anglii. Katolicy nie mogą sprawować urzędowych funkcji, z wyjątkiem Izby Lordów – spokojnie odezwał się ksiądz.
– To dlatego, że nie mogą w zgodzie z własnym sumieniem złożyć przysięgi na wierność królowi, bo nie uznają go za głowę kościoła w Anglii – zauważyła Jasmine.
