Potem wyprostował się, odwrócił i wyszedł uśmiechnięty na ulicę. Rozejrzał się. Ani śladu czarnego mercedesa. Wóz znikł. Wrócił do opustoszałej restauracji. Orkiestra grała donośnie, tenor zbierał siły przed heroicznym wysokim C. Właściciel siedział za barem zamyślony. Podniósł wzrok. Tenor dopiął swego, a skrzypce, wiolonczele i kontrabasy natychmiast pospieszyły jego tropem. Z pliku dolców Reacher wyjął dziesiątkę i rzucił ją za bar.

– To za półmisek, który stłukli – wyjaśnił. – Zmienili zdanie.

Właściciel popatrzył na dychę bez słowa. Reacher odwrócił się i wyszedł. Zobaczył parę z restauracji. Stała po przeciwnej stronie ulicy i patrzyła w jego kierunku: wąsaty facet i ciemna kobieta z teczką. Stali otuleni płaszczami i gapili się na niego. Podszedł do terenówki, otworzył drzwi, wsiadł, włączył silnik. Obejrzał się przez ramię, sprawdzając, czy może włączyć się do ruchu. Nadal się gapili. Ruszył. Dodał gazu. Przy następnej przecznicy spojrzał w lusterko. Ciemna kobieta z teczką zeszła z chodnika i wyciągnęła szyję. Gapiła się.

A potem znikła za kurtyną neonowego blasku i już jej nie widział.

2

Garrison leży na wschodnim brzegu Hudsonu, w głębi hrabstwa Putnam, nieco ponad dziewięćdziesiąt kilometrów na północ od Tribeki, licząc odległości drogowe. Późnym jesiennym wieczorem ruch nie był problemem. Rząd automatów do opłaty za przejazd, na pasach pusto, możesz wyciągnąć każdą średnią, jaką odważysz się wyciągnąć. Ale Reacher prowadził ostrożnie. Pomysł odbywania regularnych podróży z punktu A do punktu B ciągle była dla niego nowością. Prawdę mówiąc, nowością było dla niego mieć jakieś A i jakieś B. W niezmiennym, zawsze takim samym otoczeniu czuł się obco i jak każdy czujący się obco człowiek zachowywał ostrożność. Toteż prowadził akurat tak szybko, by nikt nie zwracał na niego uwagi, pozwalając i z prawej, i z lewej wyprzedzać się eleganckim samochodom spóźnialskich. Przejechanie nieco ponad dziewięćdziesięciu kilometrów zajęło mu godzinę i siedemnaście minut.



16 из 390