Nagle zatrzymała się. Dalej już nie mogła pójść.

Nad zaroślami wznosiło się ogrodzenie, wysokie na co najmniej trzy metry. Górą biegły trzy rzędy pozwijanego drutu kolczastego.

Metalowa tabliczka ostrzegała: UWAGA! OGRODZENIE POD NAPIĘCIEM.

Max skuliła się i objęła rękami kolana. Oddychała ciężko, chrapliwie, starając się powstrzymać łzy.

Łowcy byli już bardzo blisko. Słyszała, wyczuwała ich.

Wiedziała, co musi zrobić, ale na samą myśl o tym ogarniał ją paraliżujący strach. To było zakazane; nie wolno jej nawet o tym myśleć.

– Niech ktoś mi pomoże!

Ale w pobliżu nie znalazł się nikt, kto mógłby jej pomóc – nikt, oprócz niej samej.

2

Kit Harrison leciał z Bostonu do Denver. Był na tyle przystojny, żeby ściągać na siebie spojrzenia pasażerek samolotu: szczupły, metr osiemdziesiąt pięć wzrostu, jasne rudawe włosy. Skończył wydział prawa na uniwersytecie w Nowym Jorku. A mimo to czuł się jak ostatnia oferma.

Siedział w ciasnym fotelu w środkowym rzędzie kabiny pasażerskiej boeinga 747 American Airlines. Był spocony jak mysz. Wyglądał tak żałośnie, że sympatyczna i uczynna stewardesa podeszła do niego i zapytała, czy dobrze się czuje. Może jest chory?

Kit zapewnił ją, że czuje się dobrze, ale to było kolejne kłamstwo, największe ze wszystkich. Stan, w jakim się znajdował, określano mianem wstrząsu pourazowego i czasem objawiał się nieprzyjemnymi atakami lęku. Po każdym z nich Kit czuł się, jakby miał umrzeć tu i teraz. I tak już od niemal czterech lat.

Owszem, jestem chory. Tyle że sprawy mają się znacznie gorzej, niż ktokolwiek może przypuszczać.

Widzi pani, nie powinienem być w drodze do Kolorado. Oficjalnie jestem na urlopie w Nantucket. W tej chwili powinienem odpoczywać, uspokajać skołatane nerwy, oswajać się z myślą, że wkrótce zapewne zostanę wylany z pracy, której poświęciłem dwanaście lat życia.



2 из 271