Oswajać się z myślą, że nie będę już agentem FBI, nie osiągnę sukcesu, że właściwie stanę się nikim.

Na jego bilecie widniało nazwisko Kit Harrison, naprawdę jednak nazywał się Thomas Anthony Brennan. Był agentem FBI i niegdyś wróżono mu wielką przyszłość. Teraz miał trzydzieści osiem lat i ostatnio zaczynał czuć się jak człowiek w średnim wieku.

Od tej chwili zapomni o swoim dawnym nazwisku. O pracy też.

Nazywam się Kit Harrison. Jadę do Kolorado, żeby polować i łowić ryby w Górach Skalistych. Będę się trzymał tej prostej historyjki. Tego kłamstewka.

Kit, Tom, czy jak mu tam, leciał samolotem po raz pierwszy od prawie czterech lat. Dokładnie od 9 sierpnia 1994 roku. Robił wszystko, by nie myśleć o tym, co stało się tamtego dnia.

Dlatego udawał, że śpi, podczas gdy pot spływał mu po twarzy i szyi, a lęk wypełniający serce przekraczał poziom krytyczny. Nie mógł uspokoić roztrzęsionych nerwów, nawet na kilka minut. Ale nie miał wyjścia. Musiał wejść na pokład tego samolotu.

Musiał pojechać do Kolorado.

A wszystko to wiązało się z dniem 9 sierpnia, prawda? Oczywiście, że tak. Wtedy właśnie rozpoczął się wstrząs pourazowy. To, co Kit robił teraz, robił dla Kim, Tommy’ego i Michaela – małego Mike’a.

Aha, no i przy okazji oddawał ogromną przysługę niemal wszystkim mieszkańcom tej planety. Może to i dziwne – ale prawdziwe, przerażająco prawdziwe. Jego zdaniem, to, co go tu ściągnęło, było najważniejszym wydarzeniem w dziejach ludzkości.

Chyba że oszalał.

Czego nie można było wykluczyć.

3

Pięciu uzbrojonych mężczyzn biegło cicho i zwinnie pośród skał, strzelistych osik i sosen żółtych, charakterystycznych dla tej części Gór Skalistych. Wiedzieli, że lada chwila dogonią tę małą. Przecież uciekała pieszo.



3 из 271