w naszym mniemaniu dopuścił do jej użycia jedyny pan i właściciel, lecz przede wszystkim dlatego, że słowo Tertulian, będąc tak blisko, zaledwie dwie linijki wcześniej, zakłóciłoby tok narracji, otóż Maksym Alfons, jak mówiliśmy, zadał sobie pytanie, nagle zaintrygowany, nagle bezradny, jakież to dziwne motywy, jakież szczególne powody skłoniły kolegę od matematyki, zapomnieliśmy powiedzieć, że kolega jest od matematyki, polecać mu z takim uporem film, który przyszedł wypożyczyć, skoro prawdą jest, że nigdy tak zwana siódma sztuka nie była przedmiotem ich rozmowy. Można by jeszcze zrozumieć ten upór, gdyby chodziło o jakiś dobry film, z tych, co to nie podlegają dyskusji, w tej sytuacji przyjemność, satysfakcja, entuzjazm spowodowany odkryciem dzieła o wielkiej wartości estetycznej mogłyby skłonić kolegę, podczas obiadu w stołówce albo podczas przerwy pomiędzy dwoma lekcjami, do pociągnięcia w pośpiechu za rękaw i powiedzenia, Nie pamiętam, żebyśmy kiedykolwiek mówili o filmach, ale teraz mówię ci, stary, musisz go zobaczyć Kto szuka, znajduje, bo taki jest dokładnie tytuł filmu, który Tertulian Maksym Alfons niesie w teczce, tej informacji też nam brakowało. Wtedy nauczyciel historii by zapytał, I w jakim kinie go wyświetlają, na co ten od matematyki odpowiedziałby, prostując, Nie wyświetlają, wyświetlali, film ma już cztery albo pięć lat, nie wiem, w jaki sposób uciekła mi premiera, a potem, ciągle zaniepokojony możliwą bezużytecznością rady, którą dawał z takim zapałem, Ale może już go widziałeś, Nie widziałem, rzadko chodzę do kina, zadowalam się telewizją, No to powinieneś go zobaczyć, znajdziesz go w każdym sklepie, albo wypożycz, jeśli nie chcesz kupować. Dialog mógłby przebiegać mniej więcej w taki sposób, gdyby film zasługiwał na uznanie, lecz sprawy odbyły się przy mniejszej ilości dytyrambów, Nie chcę się mieszać w twoje życie, powiedział ten od matematyki, obierając pomarańczę, ale od jakiegoś czasu wydajesz się mocno przybity, co Tertulian Maksym


4 из 296