— Nie wiemy prawie niczego pewnego — zaczął. — Możemy się spodziewać, że przyjdzie nam ratować załogi dwóch zagrożonych jednostek. Pierwsza akcja nie powinna nastręczyć trudności, chodzi bowiem o należący do Korpusu Kontroli statek badawczy Terragar. Jego załogę tworzą ziemskie istoty typu DBDG. Klasyfikacja fizjologiczna drugiej załogi pozostaje nieznana. Być może jednak jeden z tych dwóch gatunków…

— To nie ma znaczenia — wtrąciła cicho patolog Murchison. — Liczy się tylko to, kto bardziej będzie potrzebował pomocy medycznej.


Prilicla wyczuł w niej niecierpliwość, zaciekawienie i pewność siebie właściwą komuś, kto przywykł do sporych wyzwań zawodowych.

— Zawsze tak postępujemy — dokończyła Murchison.

— …jest odpowiedzialny za sytuację, w jakiej znalazła się druga załoga — dokończył Prilicla. — Możliwe też, że w sektorze przebywa jeszcze ktoś. Jednostka albo jednostki, nieuszkodzone, będące sprawcami wszystkich problemów albo ich części. Musimy więc być przygotowani na podobną ewentualność i ustalić zawczasu zasady postępowania podczas tej akcji.

Przez dłuższą chwilę nikt się nie odezwał. U wszystkich wzrosło napięcie, ale nie w stopniu, który upośledzałby zdolność oceny sytuacji. Oficerowie Korpusu zareagowali zwiększeniem koncentracji, co było typowe dla wojskowych szykujących się do stawienia czoła niebezpieczeństwu. Murchison nie wydawała się zachwycona, ale podobnie jak Naydrad powstrzymała się od komentarza. Jedynie Danalta wyglądał na całkiem nieporuszonego sytuacją. Tak jak wszyscy zmiennokształtni miał się za odpornego na proste fizyczne zagrożenia.

— W normalnych okolicznościach przyjaciel Fletcher dowodziłby do chwili naszego przybycia na miejsce katastrofy, gdzie powinien ustąpić miejsca kierownikowi personelu medycznego, czyli mnie. Możliwe jednak, że podczas tej akcji, przynajmniej z początku, wiedza wojskowa okaże się bardziej przydatna niż medyczna. Wyczuwam twoją zgodę, przyjacielu Fletcher, no i to, że chcesz coś powiedzieć. Słuchamy.



12 из 241