
Kapitan kiwnął głową.
— Czy rozważył pan, starszy lekarzu Prilicla, wszystkie konsekwencje tej sytuacji? Czy uczynili to pozostali obecni na pokładzie lekarze? Rozumiem, że na razie to tylko spekulacje, ale w wypadku natrafienia na konflikt zbrojny niektóre moje rozkazy mogą się okazać sprzeczne z waszymi zawodowymi zasadami. I jeśli dojdzie do tego, będę oczekiwał pełnego podporządkowania się, bez dyskusji czy podawania moich racji w wątpliwość, niezależnie od tego, jakie konflikty sumienia mogłyby z tego wyniknąć. W tej kwestii musi panować jasność i już teraz powinienem mieć waszą zgodę i usłyszeć deklarację pełnej współpracy. Zależy mi, abyście wszyscy zrozumieli wymogi sytuacji przed akcją, aby w jej trakcie nie powstały żadne tarcia.
— Dokładnie tak podczas każdej sytuacji awaryjnej traktujemy polecenia doktora Prilicli — powiedziała Naydrad, falując ze zdumienia sierścią. — To zwykła procedura.
Dlaczego kładziesz taki nacisk na coś oczywistego? A może coś mi umyka?
— Owszem — powiedział kapitan spokojnie, chociaż wolałby nie mówić o tym głośno. — Nasza jednostka nie jest uzbrojona, ale nie oznacza to, że jesteśmy całkiem bezbronni.
Poruczniku Chen?
Inżynier pokładowy odchrząknął.
— Istnieje możliwość kilkugodzinnego przeciążenia naszych emiterów osłon przeciwmeteorytowych w taki sposób, aby chroniły nas przed odłamkami powstałymi podczas eksplozji klasycznych głowic. Ale jeśli natrafimy na głowicę atomową, będziemy bez szans.
— Emitery wiązek przyciągająco-odpychających, z których korzystamy podczas dokowania
