
Na trzecim zdjęciu Gtetanin w uniesieniu kąpał się w roztworze solnym, z ciałem nadętym do maksimum, wysunąwszy dziesiątki nibynóżek, po których przechodziły dreszcze. Duża część chromatyny już się zgromadziła w chromosomach wokół równika jądra. Dla ameby było to zdecydowanie najbardziej podniecające zdjęcie z całego zestawu.
Czwarte pokazywało, jak jądro dzieli się na zestawy bratnich chromosomów — na piątym natomiast podział na jądra zakończył się, dwa małe jądra rozeszły się ku przeciwległym końcom rozmnażającego się organizmu i cała cytopla-zma zaczęła zwężać się w okolicy środka ciała. Na szóstym dwaj pochodzący z podziału Gtetanie po zaspokojeniu żądzy wynurzali się leniwie ze zbiornika słonej wody.
Jako miarę zepsucia L’payra pozwól, że opowiem ci to, co usłyszałem od policji gtetańskiej. Nie tylko handlował tym towarem wśród nieletnich Gtetan, ale wmawiał im jeszcze, że to on sam robił zdjęcia i że modelem był jego rodzony brat — czy też może siostra? W każdym razie chyba jego jedyny krewny? Ten przypadek zawiera wiele, wiele budzących wątpliwości aspektów.
Blatch oddał ostatnie zdjęcie L’payrowi i rzekł:
— Tak, kupiłbym ten zestaw. Ile?
Gtetanin podał swoją cenę w postaci potrzebnych mu związków chemicznych dostępnych w laboratorium chemicznym w szkole, gdzie uczył Blatch. Wyjaśnił szczegółowo, w jakiej postaci są mu potrzebne, jak mają być przygotowane, i ostrzegł Blatcha, aby nikomu nie mówił o spotkaniu z L’payrem.
— Inaczej, kiedy M’sieu tu przyjdzie jutho, nie będzie obhazków, nie będzie mnie, a M’sieu nie będzie miał nic za swoje stahania. Comprenez?
Wydaje się, że Osborne Blatch nie miał większych kłopotów z dostaniem i przygotowaniem towaru, za który L’payr tak nisko zapłacił. Powiedział, że w kategoriach jego świata były to ilości śladowe, które nie kosztowały go prawie nic.
