— Słuchaj, kolego, wiesz, czego ci trzeba, to nie zadawaj głupich pytań. Zobacz, mam coś w sam raz dla ciebie. Pie-przny towar. Naprawdę pieprzny.

Umysł pana Blatcha, nie obawiając się już, że jego właściciel zostanie napadnięty i okradziony przez miejscowego bandytę, którego na początku sobie wyobraził, oddał się na chwilę wspomnieniu sprzed paru lat, z wycieczki za granicę. Była taka uliczka w Paryżu i ten niski Francuz o twarzy szczura, w wytartym swetrze…

— I cóż by to miało być? — spytał. Nastąpiła przerwa, w czasie której L’payr analizował nowe wrażenia.

— Aaaa — odezwał się głos z kałuży. — Pokażę M’sieu coś, co M’sieu się bardzo spodoba. Niech M’sieu podejdzie trochę bliżej.

M’sieu, jak wiemy, podszedł trochę bliżej. Wtedy kałuża wzburzyła się pośrodku, wyciągając nibynóżkę, w której tkwiły płaskie, kwadratowe przedmioty, po czym szepnęła chrapliwie:

— Phoszę, M’sieu. Osthe obhazki.

Choć Blatch był więcej niż trochę zaszokowany, uniósł tylko pytająco brwi i rzekł:

— Hm? No, no!

Przełożył parasol do lewej ręki i biorąc po jednym podawane mu zdjęcia, oglądał je kilka kroków dalej, gdzie światło latarni było silniejsze.

Kiedy dotrą wszystkie dowody, będziesz mógł sam zobaczyć, Hoy, jak wyglądały. Tanie odbitki, obliczone na wzniecanie najniższych instynktów u ameboidów. Gtetanie, jak pewnie słyszałeś, rozmnażają się drogą prostego, bezpłciowego podziału, ale tylko w obecności roztworu soli — a chlorek sodu jest stosunkowo rzadki w ich świecie.

Pierwsze zdjęcie pokazywało nagą amebę, grubą i pełną wodniczek pokarmowych, pluskającą się leniwie i bezkształtnie na dnie metalowego zbiornika w stanie całkowitego relaksu, jaki poprzedza rozmnażanie.

Drugie było takie samo, z tym że po ścianie zbiornika zaczyna spływać strużka słonej wody i kilka nibynóżek wyciąga się ku niej badawczo. Żeby nie zostawić nic dla wyobraźni, w prawym górnym rogu nadrukowano schemat cząsteczki chlorku sodu.



10 из 25