
— Zdaje się, że zdobyłeś nielichą wiedzę na temat prawa gwiezdnego. — Powoli otrząsnąłem się z szoku.
— A, tak, sierżancie, nielichą. Pan L’payr bardzo mi pomógł, zapoznając mnie z przysługującymi mi prawami. Wygląda na to, że mogę otrzymać różnego rodzaju rekompensaty albo przynajmniej mogę sobie rościć do nich tytuł. Wasza kultura galaktyczna, sierżancie, jest bardzo interesująca. Wielu, naprawdę wielu ludzi na Ziemi byłoby tym zafascynowanych. Ale gotów jestem oszczędzić panu kłopotów, jakie mogłaby spowodować taka popularność. Jestem pewien, że dwie inteligentne osoby, takie jak my, łatwo dojdą do porozumienia.
Kiedy oskarżyłem L’payra o pogwałcenie tajemnic galaktycznych, ten zafalował cytoplazmą i wzruszył nią z wyszukaną uprzejmością.
— Sierżancie, na Ziemi nic mu nie powiedziałem. Wszelkie informacje, jakie ten Ziemianin otrzymał — a przyznaję, że jest to szkodliwe i wysoce nielegalne — zdobył pod jurysdykcją waszego biura. Poza tym, będąc niesłusznie oskarżony o potworną, niewyobrażalną zbrodnię, z całą pewnością miałem prawo przygotować się do obrony, omawiając tę sprawę z jedynym świadkiem mego czynu. Powiem więcej, ponieważ pan Blatch i ja jesteśmy w pewnym sensie współoskarżonymi i współobrońcami, nie może być nielegalna zwykła wymiana naszej wiedzy prawniczej.
Wróciwszy do biura, zapoznałem kaprala Pah-Chi-Luh z najnowszymi faktami.
— To zupełne bagno — jęknął. — Im bardziej starasz się wydostać, tym głębiej w nie wpadasz! A ten Ziemianin! Plu-tońscy autochtoni, którzy go strzegą, mówią, że zwariują. Pyta się o wszystko — a co to, a co tamto, a jak to działa. Albo mu nie dość ciepło, albo powietrze pachnie tak, a to jedzenie nieciekawe. Coś go drapie w gardle, musi mieć płyn do płukania, potrzeba mu…
— Dajcie mu wszystko, czego chce, ale w rozsądnych granicach — zdecydowałem. — Jeśli ta kreatura nam zemrze, to będziemy mieć szczęście, jeśli wyślą nas tylko w podróż karną do czarnej dziury w gwiazdozbiorze Łabędzia. Ale co do reszty… posłuchajcie, kapralu. Zgadzam się z opinią delegacji Gtetan. Przestępstwo musiało być popełnione.
