Jest czerwone jabłuszkoprzekrojone na krzyż.Yeti, nie tylko zbrodniesą u nas możliwe.Yeti, nie wszystkie słowaskazują na śmierć.Dziedziczymy nadzieję –dar zapominania.Zobaczysz, jak rodzimydzieci na ruinach.Yeti, Szekspira mamy.Yeti, na skrzypcach gramy.Yeti, o zmrokuzapalamy światło.Tu – ni księżyc, ni ziemiai łzy zamarzają.O Yeti Półtwardowski,zastanów się, wróć!Tak w czterech ścianach lawinwołałam do Yetiprzytupując dla rozgrzewkina śnieguna wiecznym.
Nic dwa razy
Nic dwa razy się nie zdarzai nie zdarzy. Z tej przyczynyzrodziliśmy się bez wprawyi pomrzemy bez rutyny.Choćbyśmy uczniami bylinajtępszymi w szkole świata,nie będziemy repetowaćżadnej zimy ani lata.Żaden dzień się nie powtórzy,nie ma dwóch podobnych nocy,dwóch tych samych pocałunków,dwóch jednakich spojrzeń w oczy.Wczoraj, kiedy twoje imięktoś wymówił przy mnie głośno,tak mi było, jakby różaprzez otwarte wpadła okno.Dziś, kiedy jesteśmy razem,odwróciłam twarz ku ścianie.Róża? Jak wygląda róża?Czy to kwiat? A może kamie,?Czemu ty się, zła godzino,z niepotrzebnym mieszasz lękiem?Jesteś – a więc musisz minąć.Miniesz – a więc to jest piękne.Uśmiechnięci, wpółobjęcispróbujemy szukać zgody,choć różnimy się od siebiejak dwie krople czystej wody.
Buffo
Najpierw minie nasza miłość,potem sto i dwieście lat,potem znów będziemy razem:komediantka i komediant,