
– Koty takie są – roześmiał się Jake i nałożył sobie drugą porcję zapiekanki.
– Czy często masz do czynienia ze zwierzętami?
– zapytała Sarah, rozłam ująć odruchowo bułkę. – To znaczy, czy stykasz się z nimi często podczas pracy, jak na przykład listonosz?
– Nie. – Jake pokręcił głową. Dodał z uśmiechem:
– Codziennie mam do czynienia tylko z koktajlem energetycznym pana Benneta.
– Nie bardzo rozumiem – przyznała Sarah, smarując bułkę masłem.
– Pan Bennet mieszka za miasteczkiem, na trasie, którą patroluję. Ma ponad osiemdziesiąt lat i jest w świetnej formie. Mieszka samotnie; w zeszłym roku umarła jego żona. Prawie mnie zaadoptował. Zna mój rozkład jazdy i co rano czeka przed domem z napojem, który nazywa koktajlem energetycznym. – Jake zrobił ucieszną minę, a Sarah zachichotała. – To świństwo ma ohydny smak, ale skłamałbym, mówiąc, że nie czuję się po nim lepiej.
– Naprawdę? To znaczy jak? Jake wzruszył ramionami.
– Mam więcej energii, czy coś w tym rodzaju.
– Nie do wiary – szepnęła Sarah.
– Podobnie jak to. – Wskazał widelcem zapiekankę.
– Świetnie gotujesz. Pyszne.
Sarah poczuła, że ten komplement sprawił jej nie. oczekiwanie dużą przyjemność.
– Dziękuję – odparła – ale to tylko zapiekanka. Przyzwyczajam się coraz bardziej do nieskomplikowanych potraw.
– No cóż, w świecie, który staje się coraz bardziej skomplikowany, wiele przemawia za prostotą – zauważył Jake.
Prostota. To jedno słowo wystarczyło, żeby rozproszyć mgiełkę euforii, która stępiła na jakiś czas ostrość widzenia problemów. W życiu Sarah nic poza gotowaniem nie było proste. Wszystko stało się bardzo złożone i przerażające, a miejscowy policjant był ostatnim człowiekiem, przy którym powinna się czuć zrelaksowana.
