– Nie mogę? – rzuciła chłodno. – Dlaczegóż by nie? Spojrzał na nią żałośnie.

– Prawo zakazuje stosowania okrutnych kar. Wtedy właśnie przyjrzała się mu dokładniej, a to co zobaczyła, zrobiło na niej wrażenie. Tym razem był w cywilnym ubraniu, a przystojna twarz i atletyczne ciało tylko na tym zyskały. Sarah chciała otrząsnąć się z przemożnego wrażenia, jakie wywarł na niej ten mężczyzna, lecz nie miała siły. Przeciwnie. Musiała zdobyć się na ogromny wysiłek, żeby nadać twarzy obojętny wyraz.

Obserwowała ukradkiem swego nowego znajomego. Wąskie biodra, długie, muskularne nogi. Spojrzała wyżej. Zobaczyła atletyczną klatkę piersiową i szerokie ramiona. Także silne, choć zgrabne dłonie, które opierał na biodrach.

Cały ten widok nasuwał Sarah myśli o bezczelnej, wyzywającej męskości. Wydawało się, że mężczyzna jest obojętny, jednak Sarah nie dała się oszukać. Wiedziała, że Jake z niecierpliwością czeka na zaproszenie.

Postanowiła go wyprosić, wyrzucić za drzwi. Nie mogła. Może nawet nie chciała?

Podjęła decyzję.

– Talerze są w szafce nad zlewem, sztućce w szufladzie, a serwetki na stole – poinformowała go nagle. – Wracam za minutę.

– Proszę się nie spieszyć, nigdzie się nie wybieram.

To właśnie mnie niepokoi, pomyślała Sarah, zamykając za sobą drzwi sypialni. Może, gdybym poznała go wcześniej, tydzień temu… Nie, to by niczego nie zmieniło.

Co robić?

Stała dość długo bez ruchu, walcząc z uczuciem, jakie ją ogarnęło. Obok zmęczenia i niechęci, odczuwała coś w rodzaju przyjemnego niepokoju, lecz nie chciała się do tego przyznać, nawet sobie samej. Wreszcie zwyciężyła uczciwość. Musiała stwierdzić, że Jake Wolfe jest pociągający. Bardzo pociągający.

Na tę myśl ogarnął Sarah niepokój. Być może robię wielki błąd, pomyślała, jednak ubrała się szybko, przyczesała włosy i nałożyła na wargi trochę szminki. Potem, z bijącym gwałtownie sercem, wyszła z sypialni.



8 из 99