
— Wiem. To moja wina. Wynikła z mojej niemożności odpowiedniego rozwiązania naszego problemu. Pracuję rozpaczliwie nad koniecznym opanowaniem zasad Ugunenapsy. Wiem, że rozwiązanie naszych kłopotów tkwi tuż przed mymi oczami — lecz nadal nie mogę go dostrzec.
— Mylisz teorię z rzeczywistością. Jedna istnieje, druga może istnieć.
— Nie dla nas, wielka Ambalasei, wiesz o tym lepiej niż ktokolwiek inny. — Oczy Enge pałały żarliwością, gdy siadała wygodnie na ogonie; Ambalasei westchnęła. — Udowodniono prawdziwość stów Ugunenapsy. Gdy eistaa rozkazuje swej Yilanè umierać — ta umiera. My nie.
— Łatwo to wytłumaczyć. Zakończyłam nad tym badania. Żyjecie, bo wasze podwzgórze nie zostało pobudzone. To wszystko.
— Brak wiedzy, prośba o wyjaśnienie.
— Pragnęłabym, aby reszta twych Cór Roztargnienia była również żądna wyjaśnień. Słuchaj więc i zapamiętuj. Tak jak rozwijamy się od jaja do oceanu, od fargi do Yilanè, tak i nasz gatunek rozwijał się od dawnej postaci do dzisiejszej. Nasze zęby świadczą, że kiedyś jadałyśmy mięczaki, bo są do tego przystosowane. Nim miałyśmy miasta, nim zapewniłyśmy sobie ciągłe dostawy żywności i ochronę przed surowością życia, w naszym przetrwaniu dużą rolę odgrywała hibernacja.
— Przyznanie jeszcze większej niewiedzy. Czy jadałyśmy tę hibernację?
Ambalasei kłapnęła w gniewie zębami.
— Słuchaj uważniej. Hibernacja to stan odrętwienia ciała, coś pośredniego między snem a śmiercią, kiedy to wielkiemu spowolnieniu ulegają wszystkie funkcje życiowe. Jej podstawą jest reakcja hormonalna wywoływana przez prolaktynę. Zwykle reguluje ona nasz metabolizm i zachowanie seksualne. Jednakże nadmiar prolaktyny przeciąża podwzgórze i powoduje zachwianie równowagi hormonalnej kończące się śmiercią. To czynnik przetrwania.
— Przetrwania — choć kończy się śmiercią?
— Tak.
