
Ben Bova
Powrót na Marsa
Dla Barbary, niezmiennej jak północna gwiazda, której stałość i piękno nie mają sobie równych na firmamencie.
Nie powinniśmy być zaskoczeni, gdy odkryjemy, że życic, bez względu na to, gdzie powstało, rozprzestrzeniało się gwałtownie z jednej planety na drugą. Istoty, jakie być może znajdziemy na Marsie, będą prawdopodobnie naszymi przodkami lub kuzynami.
W nauce pewne zagadnienia uznaje się za „niewygodne”. Powstała nawet forma naukowej cenzury, która uniemożliwia tym ideom osiągnięcie większej popularności i rzucenie wyzwania zaakceptowanemu status quo. Historia nauki jest jednak pełna idei, na które początkowo wszyscy się krzywili, by potem je zaakceptować, czasem długo po śmierci ich autorów.
Zaufajcie mądrości Starszych. Czerwona i niebieska planeta to bracia, zrodzeni razem z tego samego zimnego mroku, wykarmieni przez tego samego Ojca Słońce. Oddzieleni przy narodzinach, pozostawali tak przez niezliczone wieki. Teraz jednak, jak prawdziwi bracia, pozostaną połączeni.
Prolog: Podniebni tancerze
Wynajęta furgonetka podskakiwała i przechylała się na wybojach polnej drogi. Jamie Waterman rzucił krótkie spojrzenie w stronę zachodzącego na czerwono słońca, dotykającego wystrzępionej linii gór. Jamie jechał za szybko i doskonale o tym wiedział. Chciał tam jednak dotrzeć, zanim dziadek umrze.
Zaraz zrobi się ciemno i będzie musiał zwolnić. Żadne światło nie padało na nieoznakowaną drogę wijącą się wśród pustynnych wzgórz — z wyjątkiem reflektorów i gwiazd. Równie dobrze mógł jeździć łazikiem po Marsie, powiedział do siebie.
Słońce znikło za odległymi górami i cienie padły na pustynię, przeganiając go. Jamie wiedział, że powinien znów się zatrzymać i zapytać o drogę; minął hogan już parę mil wcześniej, ale wyglądał on na ciemny i pusty.
