Najładniejsze wydały mi się domy przepołowione ogrodami — czy może były to palmiarnie — przez to, że budowla była w środku rozcięta i jakby zawieszona na powietrznej poduszce (bo ściany tych wysokościowych ogrodów były ze szkliwa), powstawał efekt lekkości, a zarazem przyjemnie nieregularne pasy zmierzwionej zieleni przerzynały budynek.

Bulwarami, wzdłuż owych mięsistych palm, które wybitnie mi się nie podobały, poruszały się dwie rzeki czarnych aut. Wiedziałem już, że nazywają je gliderami. Nad domami pojawiały się inne maszyny, latające, ani helikoptery, ani samoloty, wyglądały jak z obu końców zaostrzone ołówki.

Na chodnikach było trochę ludzi, ale nie tyle, co w mieście sprzed stu lat. Rozładowano znacznie ruch, pieszy zwłaszcza, może tym pomnożeniem poziomów, bo przecież pod miastem, które widziałem, rozpościerały się jego kolejne, niższe, podziemne kondygnacje, z ulicami, placami, magazynami — właśnie narożny infor powiedział mi, że zakupy najlepiej poczynić na poziomie Serean. To był jakiś genialny infor, a może ja umiałem się już lepiej wyjęzyczyć, dość że dał mi plastykową książeczkę, o czterech rozkładanych stroniczkach, z mapkami komunikacji miejskiej. Kiedy chciałem się gdzieś dostać, dotykałem srebrem wydrukowanej nazwy — ulicy, poziomu, placu — i od razu. na planie zapalał się obwód wszystkich potrzebnych połączeń. Mogłem też pojechać gliderem. Albo rastem. Nareszcie — iść pieszo; dlatego były cztery mapki. Orientowałem się już jednak, że piesze wędrówki (nawet ruchomymi chodnikami i eskalatorami) wymagały nieraz wielu godzin.

Serean to był bodajże trzeci poziom. I znowu zaskoczył mnie widok miasta: zamiast do podziemi, wyszedłszy z tunelu dostałem się na ulicę pod niebem, w pełnym słońcu, pośrodku placu rosły wielkie pinie, w dali niebieszczały pasiaste igłowce, a po przeciwnej stronie, za małym basenem, w którym chlapały się dzieci, jeżdżąc po wodzie kolorowymi rowerkami, stał, przecięty pasami palmowej zieleni, biały wiełopiętrowiec, z przedziwnym, błyszczącym jak szkło kołpakiem na szczycie.



51 из 235