— Ale wygląda jak wykapany…

— Tak. Zadziwiające, prawda? Jednakże nie komplikujmy sytuacji nadmiernie. Jesteśmy gwardią kłamstwa, panowie. Jesteśmy wszystkim, co stoi pomiędzy miastem a przepaścią, więc postarajmy się wykorzystać tę szansę. Vetinari może pragnąć, by ludzie stali się mniejszością w swoim największym mieście, ale szczerze mówiąc, jego śmierć w wyniku skrytobójstwa byłaby czymś… nieszczęśliwym. Spowodowałaby chaos, a chaosem trudno kierować. Wszyscy przecież wiemy, że są ludzie, którzy zanadto się wszystkim interesują. Nie. Jest przecież trzecia droga. Łagodne zsunięcie się z jednego stanu w drugi.

— A co się stanie z naszym nowym przyjacielem?

— Och, panowie, nasi pracownicy znani są jako ludzie pomysłowi. Jestem przekonany, że będą wiedzieli, jak sobie poradzić z kimś, kogo twarz już nie pasuje. Prawda?

Zabrzmiały śmiechy.


* * *

Na Niewidocznym Uniwersytecie panowało niejakie zamieszanie. Magowie biegali od budynku do budynku i spoglądali w niebo.

Problemem, oczywiście, były żaby. Nie deszcz żab, obecnie w Ankh-Morpork zjawisko dość rzadkie, ale konkretnie zagraniczne żaby nadrzewne z wilgotnych dżungli Klatchu. Były to małe, jaskrawo ubarwione i radosne stworzonka, wytwarzające w organizmach jedną z najpaskudniejszych toksyn świata. Dlatego właśnie zadanie opieki nad wielkim wiwarium, gdzie spokojnie spędzały dni swego żywota, powierzano studentom pierwszego roku — aby w razie jakiegoś poważnego błędu nie przepadło zbyt wiele edukacji.

Z rzadka tylko któraś z żab była wyjmowana z wiwarium i umieszczana w małym słoju, gdzie na bardzo krótką chwilę stawała się żabą niezwykle szczęśliwą, a potem budziła się w wielkiej dżungli na niebie.

W ten sposób uniwersytet zdobywał aktywny czynnik przerabiany potem na pigułki i podawany kwestorowi, by był normalny. Przynajmniej pozornie normalny, ponieważ na dobrym starym NU nic nie układało się prosto. W rzeczywistości kwestor był nieuleczalnie obłąkany i bez przerwy miał halucynacje, jednak dzięki godnemu podziwu przejawowi myślenia lateralnego magowie uznali, że cała sprawa się rozwiąże, jeśli tylko znajdą środek, który wywoła u niego złudzenie normalności



17 из 326