– Pozwól mi porozmawiać z Augustem – rzekła Theresa stanowczo. – Spiszę z nim kontrakt. Wy oboje dostaniecie ode mnie dwór w dzierżawę. Tak chyba będzie najlepiej?

– Też tak myślę. August za nic nie przyjąłby darowizny, o tym jestem przekonana. Ale dzierżawa, to jest wyjście, możemy cię powoli spłacać, uważam, że August się zgodzi. A kiedy moją drogą mamę będzie już można nazywać nieboszczką spoczywającą w pokoju, spłacę wszystko za jednym razem. Chociaż nie jestem taka pewna, czy rzeczywiście będzie ona spoczywać w pokoju. August z pewnością mi we wszystkim pomoże, w spłacaniu długu również.

– Znakomicie! August jest dobrym człowiekiem i w pełni zasługuje na własny dwór, a nie żeby do końca życia służył za parobka u swego starszego brata. No, to jesteśmy na miejscu. Uff, wkrótce nadejdzie zima – zakończyła z drżeniem. – Jak najszybciej powinniśmy wy – jechać na południe!

– Ja nie jadę! – oświadczyła Aurora wojowniczo.

– Najpierw, oczywiście, załatwimy sprawę kupna i sprzedaży dworu – uspokoiła ją Theresa. – A potem jeszcze postaramy się wyprawić stąd twoją matkę i Lizuskę. Czy może wolałabyś, żeby zostały do twojego wesela?

– Niech mnie Bóg broni! – zadrżała Aurora. – Ale zapominasz o jednym: że August jeszcze się nie oświadczył. Chyba dzielimy skórę na niedźwiedziu.

– W takim razie ty mnie jeszcze nie znasz – oznajmiła księżna. – Od czasu, gdy znalazłam moją córkę i pozbyłam się… Och, przepraszam, kiedy zostałam wdową, chciałam powiedzieć, odzyskałam siłę woli i zdolność do działania.

– Miło mi to słyszeć – rzekła Aurora z zadowoleniem.

Obie panie milczały przez jakiś czas. Rozglądały się z poważnymi minami po obejściu.

Aurora zbierała siły przed starciem z matką. Theresa zadrżała z nieoczekiwanego i całkowicie nieuzasadnionego lęku. Nie miała przecież żadnych powodów, żeby się bać. Służba stała w szeregu z rozpromienionymi twarzami, gotowa usługiwać gościom na wspaniałym weselnym obiedzie. Zarówno jej własna przyszłość, jak i przyszłość młodej pary zdawała się rysować jasno.



17 из 177