
– Nic nam te słowa nie mówią. STAIN ORDOGNO, tak brzmią. „Stain” pisane przez ai.
Księżna zmarszczyła brwi. Móri widział, że bardzo się stara coś sobie przypomnieć.
– Wasza wysokość zna te słowa?
– Myślisz, że to po niemiecku?
– Prawdopodobnie, skoro książęta stamtąd pochodzili.
Theresa myślała teraz głośno.
– „STAIN”, to musi być „STEIN”, kamień. Pismo runiczne ma wspólny znak E oraz I, więc dla rozróżnienia w tym przypadku używano A zamiast E.
– Słusznie.
– Angielskie słowo „stain”, oznaczające plamę, tu wydaje się kompletnie nieuzasadnione. „STAIN” to może także być imię, ale nie wydaje mi się, żeby w tym przypadku tak było. ORDOGNO natomiast…
Umilkła. Móri czekał.
– Już kiedyś to słyszałam…
– Brzmi jakoś z włoska – wtrącił Móri.
Theresa skinęła głową.
– Albo z hiszpańska. Ordogno… Ordogno… – Potem powtórzyła szeptem: – Słyszałam to, ale w związku z czym…?
– Niech księżna spróbuje sobie przypomnieć – prosił Móri. ~ – Wydaje mi się, że to ważne. Ale jutro musimy ruszać dalej, więc może…
– Tak, masz rację – powiedziała księżna, wracając do rzeczywistości. – Rozmowa z tobą zawsze przynosi pociechę, Móri.
– To samo ja chciałbym powiedzieć o rozmowach z panią, księżno.
Theresa dotknęła delikatnie jego ramienia.
– Nie przestaję dziękować Panu Bogu za to, że Tiril znalazła ciebie, Móri! I powinieneś wiedzieć, że bardzo się cieszę na przybycie wnuka!
Móri uśmiechnął się.
– Postaram się, żeby Tiril przyjęła to ze spokojem, ona jest bardzo dzielna. Wszelkie przeciwieństwa traktuje jako wyzwanie. Mogę jednak zapewnić księżnę, że my oboje też się bardzo cieszymy.
Nie wspomniał ani słowem o okropnym lęku, jaki ich czasami ogarnia na myśl o mającym się narodzić dziecku.
Twarz Theresy się rozjaśniła.
– Teraz Tiril będzie miała spokój w Theresenhof. A my będziemy się nią opiekować, prawda?
