
Aż wreszcie w tym roku. Nareszcie! Wice-Sługa Edukacji przerwał i nabrał powietrza w płuca. Pięć tygodni temu Jednolity System Edukacyjny Ziemi wypuścił następny rocznik młodzieży ze szkół podstawowych. Pobrano zwykłe przy tej okazji próbki na całej planecie, których zestawienie i weryfikacja trwała aż do tej pory. Rezultat: Próbek negatywnych było zero, aż do ostatniego możliwego miejsca po przecinku! Kontrola całkowita.
W sali wybuchnął spontaniczny aplauz, do którego przyłączył się nawet Garomma. Pochylił się w przód i po ojcowsku położył dłoń na rozczochranej głowie Moddo. Na widok niespodziewanej łaski, jaka spotkała ich szefa, owacje urzędników jeszcze się wzmogły. Wśród panującego zgiełku Garomma nareszcie miał okazję spytać Moddo:
— Co tacy przeciętni ludzie wiedzą o dzisiejszym dniu? Co im właściwie mówisz?
Moddo zwrócił ku niemu twarz o nerwowo zaciśniętych szczękach.
— Większość wie, że jest jakieś tam święto. Niejasne plotki, że osiągnąłeś całkowitą kontrolę nad środowiskiem człowieka, aby ostatecznie poprawić jego los. Tylko tyle, że to jest coś, co tobie się podoba, a więc mogą się cieszyć razem z tobą.
— Na swój niewolniczy sposób. To mi się podoba. — Garomma przez dłuższą chwilę upajał się poczuciem nieograniczonej władzy. Potem tę rozkosz zatruła mu pewna myśl. — Moddo, chcę dzisiaj rozstrzygnąć sprawę Sługi Bezpieczeństwa. Zajmiemy się tym, gdy tylko wrócimy.
Sługa Edukacji skinął głową.
— Mam parę pomysłów. Wiesz, to nie jest takie proste. Jest problem z następcą.
