
— Tak. Zawsze to samo. No, cóż, może za parę lat, jeśli te próbki się potwierdzą i rozszerzymy nową technikę na nieprzystosowane elementy w dorosłej populacji, będziemy mogli się całkiem obyć bez Bezpieczeństwa.
— Może. Chociaż silnie zakorzenione postawy dużo trudniej jest przystosować. A wśród wyższych urzędników zawsze będzie potrzebny system bezpieczeństwa. Ale zrobię, co będę mógł, najlepiej, jak potrafię.
Garomma skinął głową i usiadł prosto. Moddo zawsze robił wszystko najlepiej, jak potrafił. I jak na razie wystarczało to do zaprowadzenia porządku. Niedbale podniósł rękę. Owacje i wiwaty ustały. Następny kierownik wydziału wystąpił, aby opisać w szczegółach metodę próbkowania. Ceremonia trwała dalej.
Był to dzień całkowitej kontroli…
Moddo, Sługa Edukacji, Ubogi Nauczyciel Ludzkości, potarł nabrzmiałe bólem czoło starannie wymanikiurowaną dłonią i z rozkoszą wchłaniał w siebie poczucie najwyższej władzy, władzy absolutnej, o jakiej do tej pory żaden człowiek nie ośmielił się zamarzyć.
Całkowita kontrola. Całkowita…
Został jeszcze tylko ten problem następcy Sługi Bezpieczeństwa. Garomma będzie domagał się decyzji, gdy tylko wrócą do Szopy dla Służby, a on jeszcze był daleki od jej podjęcia. Każdy z dwóch Wice-Sług Bezpieczeństwa doskonale pasował na to stanowisko, ale nie na tym polegał problem.
Zastanawiał się, który z nich będzie w stanie utrzymać Garommę w poczuciu niepewności, jakie wpoił mu Moddo przez ostatnie trzydzieści lat.
Dla potrzeb Moddo była to jedyna istotna funkcja Sługi Bezpieczeństwa: służył on jako worek treningowy dla napędzanej strachem podświadomości Garommy do czasu, gdy jego konflikt wewnętrzny nabrzmiewał ponad wytrzymałość. Wtedy usuwając człowieka, wokół którego myśli Sługi Wszystkich stale się obracały, mógł Moddo chwilowo zmniejszyć presję.
Przypominało to trochę łowienie ryb. Popuszczałeś trochę linki, mordując Sługę Bezpieczeństwa, a potem spokojnie, bez ustanku kręciłeś kołowrotkiem przez następnych parę lat, ukradkiem podsuwając mu myśli o nadmiernych ambicjach następcy. Tylko że nigdy nie wyciągałeś ryby na brzeg. Wystarczyło, że wzięła haczyk i masz ją stale pod kontrolą.
