
Dlaczego, zastanawiał się, miałby chcieć drugi raz usłyszeć złe wieści?
A potem jeszcze jeden, w sumie spodziewany cios:
– …Nie ma na to lekarstwa. Są pewne środki, mogą złagodzić część objawów… leki na alzheimera, nietypowe neuroleptyki zwalczające omamy i złudzenia… ale żaden z nich niczego nie gwarantuje, a większość nie daje istotnej poprawy. Warto jednak spróbować, żeby zobaczyć, czy przedłużą funkcjonowanie…
Adrian zaczekał, aż lekarz zrobi chwilę przerwy.
– Kiedy ja wcale nie czuję się chory – powiedział.
Neurolog skinął głową.
– To też, niestety, typowe. Jak na mężczyznę po sześćdziesiątce jest pan w doskonałej formie fizycznej. Ma pan serce dużo młodszego człowieka…
– Dużo biegam i ćwiczę…
– Cóż, to dobrze.
– Czyli co, jestem dość zdrowy, żeby obserwować, jak się sypię? Patrzeć, jak dogorywam, z miejsca w pierwszym rzędzie?
Doktor nie odpowiedział od razu.
– Tak… – wydusił wreszcie. – Ale niektóre badania wykazują, że regularne ćwiczenie umysłu w połączeniu z aktywnym trybem życia może opóźnić część szkodliwych procesów w płatach czołowych, które ta choroba atakuje.
Adrian skinął głową. Wiedział to. Wiedział też, że płaty czołowe odpowiadają za proces podejmowania decyzji i zdolność rozumienia otaczającego świata. W zasadzie to płaty czołowe czyniły go tym, kim do tej pory był, a teraz miały sprawić, że stanie się kimś innym, pewnie zmienionym nie do poznania. Nagle dotarło do niego, że wkrótce przestanie być Adrianem Thomasem.
Pochłonięty tą myślą nie słuchał neurologa, aż dobiegły go słowa:
– Ma pan kogoś do pomocy? Żonę? Dzieci? Krewnych? Niedługo będzie pan wymagał stałej, całodobowej opieki. Dobrze, gdybym jak najszybciej porozmawiał z pańskimi bliskimi, pomógł im zrozumieć, przez co pan będzie przechodził… – Lekarz sięgnął po bloczek recept i zaczął szybko wypisywać listę leków.
