
— Zaraz, zaraz — przerwał jej Tennyson. To rzeczywiście ma cos’ wspólnego z ludźmi. Watykan, to przecież miejsce, które istniało kiedyś na Ziemi…
— Mylisz się. Ono dalej istnieje. Centrum wiary rzymskokatolickiej, która nadal wyznawana jest na Ziemi i kilku zamieszkiwanych przez ludzi planetach. Głową kościoła nadal jest Papież. Ale wątpię, czy Watykan-17 ma coś wspólnego z tym na Starej Ziemi. Wygląda to raczej na parodię. Po pierwsze, wszystkim kierują roboty…
— A co one mają wspólnego z religią Starej Ziemi?
— Nie wiem, lecz wydaje mi się, że to nie jest ta sama religia. Ktoś zapożyczył jedynie terminologię… prawdopodobnie roboty…
— Roboty?
— Wiem, że to dziwne, ale to właśnie usiłuję wytłumaczyć.
— A Koniec Wszechświata?
— Koniec Wszechświata znajduje się w galaktyce Wieniec. Jest jedną z niewielu planet tej galaktyki. Jedyną rzeczą, jakiej tam nie brakuje, jest pusta przestrzeń. To już zresztą sam kraniec międzygalaktycznej przestrzeni. Jeśli chodzi o planetę jako taką, nie wiem o niej chyba nic oprócz tego, że jest podobna do Ziemi. W każdym razie ludzie mogą tam żyć bez przeszkód. Jak mi powiedziano, statek powinien dotrzeć tam w ciągu miesiąca, a nawet wcześniej. Nie pytaj mnie, ile razy przekroczyliśmy prędkość świetlną, bo nie mam zielonego pojęcia. Ta stara łajba wyposażona jest w naPCd inercyjny, o co nie można by jej nawet podejrzewać. Ale bez obaw. Na swojej trasie zazwyczaj nie spotyka żadnych innych statków i bez problemu dociera na miejsce. Każdego roku sześć razy przebywa trasę tam i z powrotem, dzięki czemu przewozi mrowie pielgrzymów. Kapitan jest dość tajemniczy. Z powodzeniem mógłby dowodzić jednym z najnowocześniejszych liniowców międzygwiezdnych, zdolności na pewno mu nie brakuje. Mimo to niańczy pielgrzymów, których nie cierpi.
