— Jeśli potrzebujesz maski — odparł Tennyson — to masz do wyboru najlepszą, jaką tylko można sobie wyobrazić. Samoakceptacja.

— Naprawdę tak myślisz?

— Oczywiście.

— W takim razie podaj mi proszę butelkę i wypijmy za to.

Pociągnęli na zmianę z butelki.

— Jedno pytanie — rzekł Tennyson. — Nie to, żebym chciał zmienić temat, ale jest to dla mnie kwestia podstawowa. Kiedy dolecimy wreszcie na Koniec Wszechświata, czy znajdziemy tam jakieś warunki do egzystencji? Jest tam gdzie mieszkać?

— Mam rezerwację — uspokoiła go Jill. — Miejsce nazywa się Dom dla Ludzi. Tym niemniej nie wiem o nim nic prócz tego, że jest drogi, jeśli jest to w ogóle jakaś informacja.

— Kiedy tam dotrzemy, czy będę mógł pierwszego wieczoru zaprosić cię na kolację? Trzeba jak najszybciej usunąć ten smak z naszych ust.

— Cóż, oczywiście proszę pana — roześmiała się Jill. — Będzie mi bradzo miło.

Rozdział 4

U siedli w sterówce, rozkładając się wygodnie w fotelach.

— Pamiętajcie, nie wolno wam zrobić tego błędu i myśleć o robotach Projektu Papież jako o małych, wesołych lokajach — ostrzegał kapitan. — Są wysokoenergetycznymi urządzeniami elektronicznymi. Niektórzy ludzie uważają, że udało im się skonstruować posłuszne organiczne mózgi, chociaż osobiście w to wątpię. Oczywiście, być może mój pogląd jest krzywdzący i wynika z ograniczeń myślenia istoty biologicznej. Jeśli pomyśli się o tym realistycznie, nie ma podstaw sądzić, że myślenie technologiczne oraz aparat logiczny, przy obecnym stanie nauki, są choćby odrobinę gorsze od mózgu ludzkiego czy jakiegokolwiek innego mózgu. Roboty te przez wieki podnosiły swoje umiejętności, ulepszając się na wiele różnych sposobów, tak jak mechanik, który ulepsza silnik, żeby działał sprawniej.

— Jak dobrze je pan zna? — spytał Tennyson.

— Utrzymuję z nimi jedynie zwykłe kontakty — odparł kapitan. — Kontakty konieczne dla prowadzenia interesów. W każdym razie nie mam wśród nich przyjaciół, jeśli o to ci chodzi.



23 из 341