Kilkakrotnie przeprowadził w myśli tę operację, lecz kiedy otworzył oczy — nadajnika nadal nie było. Nie było w ogóle niczego. Robinson — pomyślał z niejakim dreszczykiem. Maksym Cruzoe. Masz ci los — oprócz szortów bez kieszeni i trampek na nogach — niczego nie mam. Ale za to moja „wyspa” jest zaludniona… A jeżeli wyspa jest zamieszkana, to zawsze pozostaje nadzieja na zdobycie prymitywnego nadajnika zeroprzestrzennego. Usilnie myślał o nadajniku, ale nie bardzo mu to wychodziło. Ciągle miał przed oczyma mamę, kiedy jej oświadczono: „Pani syn zaginął bez wieści”, widział wyraz jej twarzy i widział ojca bezradnie pocierającego policzki, czuł, jak im jest źle i pusto… Nie — powiedział sobie. - — O tym myśleć nie wolno. Wszystko jedno o czym, tylko nie o tym, bo inaczej niczego nie osiągnę. Rozkazuję i zabraniam. Rozkazuję nie myśleć i zabraniam myśleć. Kropka. — Podniósł się i poszedł przed siebie.

Las, początkowo rzadki i nieśmiały, stopniowo nabierał odwagi i coraz bliżej podchodził do szosy. Niektóre bezczelne młode drzewka rozłupały beton i rosły bezpośrednio na jezdni. Najwidoczniej droga miała dobre kilkadziesiąt lat, a w każdym razie od dziesiątków lat nikt z niej nie korzystał. Las po obu stronach gęstniał, stawał się coraz wyższy i zwarty. Gdzieniegdzie gałęzie drzew przeplatały się nad głową. Zrobiło się ciemno. Z gąszczu to z lewej, to z prawej dobiegały gardłowe odgłosy. Coś tam szeleściło, poruszało się, tupało. Raz nawet o jakieś dwadzieścia metrów przed nim coś krępego, ciemnego chyłkiem przebiegło drogę. Brzęczały komary. Maksymowi nagle przyszło do głowy, że okolica jest do tego stopnia zaniedbana i dzika, że ludzi w pobliżu może nie być, i że trzeba będzie do nich wędrować nawet kilka dni. Zamierzchłe instynkty przebudziły się znów i dały znać o sobie, ale Maksym czuł wokół siebie bardzo dużo żywego mięsa i wiedział, że z głodu nie zginie. Wiedział również, iż to wszystko będzie z pewnością niesmaczne, natomiast polowanie może okazać się interesujące.



7 из 327