
Sylveste wspomniał, jak ojciec podał mu szkatułkę inkrustowaną fragmentami splecionych spirali kwasów rybonukleinowych.
— Otwórz — polecił Calvin.
Sylveste pamiętał, jak wziął szkatułkę w dłonie, czuł, jaka jest lekka. Odchylił wieczko, zobaczył ptasie gniazdko z włók — niny do pakowania. W środku leżała cętkowana brązowa kopuła w takim samym kolorze co pudełko — górna część czaszki, najwyraźniej ludzkiej, z brakującą szczęką.
Wtedy w sali zapadła cisza.
— To wszystko? — spytał Sylveste na tyle głośno, by zebrani go usłyszeli. — Stara kość? Cóż, dziękuję, tato. Jestem doprawdy pod wrażeniem.
— Powinieneś być — odparł Calvin.
Problem polegał na tym, że — jak Sylveste niemal natychmiast się zorientował — Calvin miał rację. Czaszka przedstawiała niewiarygodną wartość: jak się wkrótce dowiedział, należała do kobiety z Atapuerca w Hiszpanii i miała dwieście tysięcy lat. Czas śmierci kobiety dało się łatwo oszacować na podstawie towarzyszących znalezisku obiektów, ale uczeni, którzy ją wydobyli, podali precyzyjną datę, używając najbardziej wyrafinowanych technik, jak: datowanie potasowo-argonowe skał w jaskini pochówku, datowanie szeregów uranowych w złożach trawertynu na ścianach, ślady rozpadu atomowego w szkliwie wulkanicznym, datowanie termoluminescencyjne spalonych odprysków krzemienia.
