Dziewczynka uważnie mu się przyjrzała i stwierdziła, że to jeden z jej ulubionych lotników. Wiedziała, że na świecie jest ich mnóstwo, i oglądała już wielu z nich, a niektórych nawet rozpoznawała, lecz tylko troje pojawiało się tu często, gdyż mieszkali na jej wyspie. Dziecko wyobrażało sobie, że żyją gdzieś wysoko, na stromych skałach, w domach przypominających ptasie gniazda, o ścianach z bezcennego srebra. Była wśród nich sroga, siwa kobieta o zgorzkniałym wyrazie twarzy. Drugim znajomym był ciemnowłosy, oszałamiająco przystojny chłopak. Miał miły głos i dziewczynka lubiła go bardziej niż starą kobietę. Jednak jej faworytem był lotnik, który wylądował przed chwilą na plaży. Ten wysoki, szczupły i barczysty mężczyzna przypominał jej ojca. Miał brązowe oczy, kręcone, rudawe włosy i starannie wygoloną twarz. Często się uśmiechał i chyba odbywał więcej lotów niż tamci.

— Hej, ty — odezwał się.

Dziewczynka ze strachem podniosła oczy i zobaczyła, że mężczyzna uśmiecha się do niej.

— Nie bój się — rzekł. — Nie zrobię ci krzywdy.

Cofnęła się o krok. Obserwowała lotników wiele razy, ale dotychczas żaden z nich nie zwrócił na nią uwagi.

— Kim ona jest? — Lotnik zadał to pytanie swojemu pomocnikowi, który stał za jego plecami, trzymając złożone skrzydła. Młodzieniec wzruszył ramionami.

— Pewnie jakaś poszukiwaczka mięczaków. Nie wiem. Już ją tutaj widywałem. Chcesz, żebym ją przegnał?

— Nie — odparł mężczyzna i znowu posłał dziewczynce uśmiech. — Dlaczego jesteś taka przerażona? — zapytał. — Nic się nie stało. Nie mam nic przeciwko temu, że tu przyszłaś, dziewczynko.

— Mama powiedziała, że nie powinnam przeszkadzać lotnikom — rzekło dziecko.



5 из 386